Keywords

Latest topics
» Nieobecności
Sob Cze 17, 2017 3:14 pm by Białoruś

» Skojarzenia
Czw Cze 15, 2017 10:32 pm by Dania

» Reakcje
Czw Cze 15, 2017 10:30 pm by Dania

» Parowanie
Pon Cze 12, 2017 8:59 pm by Argentyna

» Niekończąca się opowieść
Nie Cze 04, 2017 8:16 pm by Czarnogóra

» Otwórz książkę...
Nie Cze 04, 2017 8:13 pm by Czarnogóra

» Muzycznie
Nie Maj 21, 2017 6:36 pm by Korea Północna

» Banowanie
Nie Maj 21, 2017 6:35 pm by Korea Północna

» Rozwiń skrót
Sob Maj 20, 2017 12:19 am by Anglia

wymiana
Font

Kawiarnia w Sopocie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Pon Mar 27, 2017 1:14 am

Każdy chłopak przechodził w swym życiu moment, gdy dziewczyny przestawały być "ble" istotami, których należało unikać za wszelaką cenę. Gdy było się nieco mniej ludzką istotą, na przykład państwem, przychodziło to wyjątkowo późno. Zazwyczaj na głowie miało się o wiele poważniejsze sprawy, które jeszcze bardziej odsuwały moment zainteresowania się nieco bardziej romantycznymi relacjami z jakąkolwiek płcią. Wojny, wybuchy, katastrofy naturalne, Szkoci w za krótkich kiltach... To wszystko sprawiło, że Colin był nieco zacofany w stosunkach, które nie były dokuczaniem braciom lub jakimiś drobnymi, koleżeńskimi sprawami. Zazwyczaj nie przeszkadzało mu to, ale czasami, gdy wychodził do ludzi, którzy byli mniej więcej w tym samym wieku co on, czuł się w pewien sposób wykluczony. Nie przejmował się opinią innych, a przynajmniej próbował. Jednak jak każda normalna osoba, potrzebował uznania społeczeństwa. W jego małej, rudej główce doszło do konluzji, że najłatwiej będzie to osiągnąć, znajdując sobie dziewczynę.
Tutaj zaczynały się poważniejsze problemy. Mimo swojego wygadania, kiepsko rozmawiało mu się z osobami płci żeńskiej, a przynajmniej nie popierały one jego wyszukanych żartów o pośladkach. Był spalony na początku każdej znajomości. Jego wygląd także nie pomagał. Aparycja rudego skrzata nie była marzeniem chyba żadnej dziewczyny, jaką dotychczas spotkał. Wszelakie znane państwa też odpadały, bo zazwyczaj były od niego dużo starsze pod względem wyglądu.
Był udupiony.
Nie zmieniało to faktu, że nadal optymistycznie podchodził do tej kwestii. Zawsze próbował kogoś zagadać, a w chwilach desperacji podrywał wróżki, które jako jedyne były od niego mniejsze. Starania jednak to nie wszystko.
W pewnym momencie dostał propozycję od jakiegos znajomego, żeby umówić się w ciemno. Nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią i zgodził się praktycznie z marszu. Uznał, że zabawnie będzie nie wiedzieć, z kim się ma spotkać.

W ten właśnie sposób znalazł się w Sopocie. Nie wiedział nawet o istnieniu takiego miasta i nawet nie miałby nic przeciwko życiu w tej niewiedzy. Architektura zupełnie odbiegała od tej rodzimej, więc zdążył się zgubić parę razy, nim dotarł na miejsce. Na szczęście był przed czasem. Pogoda nie była wcale taka zła. Piz... Znaczy się wiało złem, co mu zupełnie nie przeszkadzało. Jeśli dodać do tego zapach morza, czuł się jak w domu.
Zdążył zająć stolik. Nie miał pojęcia, z kim ma się spotkać. Ona wiedziała. Nie trudno było znaleźć małego rudego w tłumie ludzi, a co dopiero w prawie pustej kawiarni. Obawiał się trochę, że gdy go zobaczy, ucielnie czym prędzej, ale starał się do uczucie zgasić w zarodku. Musi być optymistycznie nastawiony!

// Dziękuję publiczności za pomoc. Niestety wiocha na Śląsku była zbyt mainstreamowa.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Wto Mar 28, 2017 7:49 pm

Pewnego dnia stało się coś, w co najbliżsi Hyesoo w życiu by pewnie nie uwierzyli. Otóż, w swoim całym braku romantyzmu Koreanka postanowiła dać namówić się na randkę w ciemno. To durny wymysł ludzi z Południa? Możliwe. I może właśnie dlatego pomyślała, że to może być ciekawe. Pozna kogokolwiek, a jak jej się nie spodoba, to wróci do swojego szefa. Poza tym, najzwyczajniej w świecie zaczęło jej się przykrzyć, gdy po pracy czy czynach społecznych spędzała czas sama. Fajnie byłoby mieć komuś choćby opowiedzieć o tym, co robiła w pracy albo kimś się zająć. Nie, kolejni Kimowie to nie to samo.
Tak więc, stało się. Hyesoo, namówiona przez znajomego na randkę w ciemno, jechała w ustalone miejsce. No proszę, ktoś wymyślił ciekawą miejscówkę... Wiedziała o Sopocie tylko, że znajduje się w Polsce i jest nad morzem, i w sumie nie zawracała sobie głowy tym, aby dowiedzieć się o czymś więcej. Najważniejsze, że miała pod ręką informacje, jak dotrzeć do kawiarni, w której ktoś miał na nią czekać. Ktoś, o kim wiedziała tylko tyle, że jest rudy.
Powiedzmy, że postanowiła przymknąć na to oko.
Ogólnie podchodziła do całego spotkania w miarę optymistycznie. Skoro rudy, to nie Chińczyk, a skoro nie Chińczyk- to nie uzna po jednej, nawet nieudanej, randce, że teraz to trzeba się hajtać bez względu na wszystko.
Weszła do kawiarni i rozejrzała się. Samo wnętrze wydało jej się takie... przytulnie polskie, dokładnie z takim klimatem, jaki lubiła u Felka. I nie było zbyt wielu osób, to także rzuciło jej się w oczy. Przynajmniej nie będzie musiała się zastanawiać, który z setki klientów to ten, który na nią czeka. Weszła bardziej w głąb lokalu, gdy rzuciła jej się w oczy jakaś rudość. A nie, to jakaś dziewczyna; Koreanka wątpiła, żeby ktoś w ten sposób chciał umawiać ją z inną dziewczyną i poszła dalej.
W końcu zauważyła i inną Północ. Zdziwiła się, ale poza tym za wiele rudogłowych nie było... no i to była personifikacja. To musiał być on. Wolała jednak się upewnić. Podeszła do stolika, strzelając oczami na boki, i zapytała go niepewnie:
- Cześć, ty też przyszedłeś tu na spotkanie z nieznajomym?
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Kwi 02, 2017 4:56 pm

Życie lubiło płatać niespodzianki. Jedną z nich mógłby być rudy Chińczyk, który zapewne był zjawiskiem dość niespotykanym w kraju środka, ale zawsze możliwym, więc nie należało odrzucać tej opcji. Na szczęście Colin nie był Chińczykiem, a do jakiegokolwiek Azjaty było mu bardzo daleko. Niewiele potrafił powiedzieć o tym wielkim świecie, a już szczególnie, gdy rozciągał się na wschód. Mało tego, Colin był w pewnej części osobą o dość rasistowskich poglądach i nie przepadał za ludźmi o innym odcieniu skóry. Jak do tego jeszcze doszły poglądy religijne, to już w ogóle potrafił być bardzo… niemiły.
Był przy okazji małym ignorantem, więc gdy Korea Północna podeszła do niego, zupełnie nie zauważył, że to ona. W końcu wszystkie Azjatki wyglądały tak samo. Małe i czarne, ze skośnymi oczkami. Idealny opis każdej kobiety ze wschodu. Nie znał ich za wiele, a odróżnienie ich twarzy było już w ogóle dlań niemożliwością. Hyesoo też widział zbyt małą ilość razy, by w ogóle zapamiętać, że istnieje jakiś tam kraj, co się nazywa Koreą Północną. Znaczy wiedział, że jest taki kraj i ma śmiesznego przywódcę (memy w internecie same się nie oglądały), ale poza tym nie potrafił połączyć tego małego kawałka półwyspu z osobą, która stała przed nim.
Konkluzja? Myślał, że Hyesoo to zupełnie obca osoba.
A skoro była zupełnie obca, to mógł się pokazać z jakiejś lepszej strony.
Zmarszczył Brwi na to pytanie.
- Tak. Chyba. E…
Zmierzył Azjatkę wzrokiem. Nie tego się spodziewał. Liczył raczej na jakąś ładną blondynkę, skoro już się wykosztował i pojechał do jakiegoś odległego kraju. Tymczasem to przed nim na pewno nie było blondynką, a co do ładności to… każdy miał prawo do swojego gustu i Hyesoo na pewno idealnie pasowała w czyjeś marzenia o kobiecie.
Nie chciał jednak być niemiły tak bez powodu. Mogli zawsze przecież świetnie się bawić bez żadnych romantycznych aluzji i zostać kolegami czy coś. Uśmiechnął się od ucha do ucha, jak na zawołanie. Wstał od stolika, zachowując pozory dobrego wychowania, które wpajali mu bracia między robienie różnych głupot.
- Znaczy tak. Na pewno. Sorry, odpłynąłem chyba trochę myślami, bo sobie tak siedzę i patrzę przez okno i mi się rodzinne strony trochę przypomniały. Też u mnie potrafi tak wiać, chociaż tutaj w sumie nie jest jeszcze tak źle. Przynajmniej nie śmierdzi rybami, nie? A u ciebie pewnie jest cieplej, nie?
Wyciągnął w jej kierunku dłoń, żeby się porządnie przywitać.
- W ogóle to Colin jestem, miło cię poznać!

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Wto Kwi 04, 2017 8:58 pm

Chyba on, jest dobrze. Tak przynajmniej pomyślała, gdy usłyszała jego pierwszą odpowiedź. Tak szczerze, to i ona nie tryskała optymizmem widząc z bliska, kto to. Znaczy się, jego samego spotkała ledwie parę razy, więc nie zdążyła wyrobić sobie o nim zdania. Był, to był. Nie czepiał się jej tak, jak takie Stany, więc można założyć, że był całkiem w porządku. Nawet nie znała go na tyle, żeby przejmować się innymi rzeczami typu wiek czy poglądy.
Sęk jednak w tym, że Hyesoo skrycie liczyła na to, że zostanie umówiona z kimś innym. Najlepiej z jakimś Azjatą, albo chociaż takim krajem, który nie był Ameryką/jego przydupasami, ale był... no, inny niż Colin. Nie chodziło nawet o wspólne tematy, ale o to, że  zwyczajnie nie był w jej typie. Pomyślała zatem, że chyba serio po prostu spędzą miło czas i przy dobrych wiatrach zaczną się dogadywać.
Zastanawiała się nawet, czy on pomyślał to samo, gdy nagle tak się uśmiechnął i wstał.
- Nie do końca... bywa ciepło i duszno albo chłodno, zwłaszcza w górach. Ale przynajmniej nie wieje aż tak- odpowiedziała z uśmiechem. Kto by pomyślał, że on zacznie tłumaczyć się w taki sposób, żeby jeszcze odnieść się do niej! Nie uświadamiała sobie tego, ale odniosła dość pozytywne pierwsze-nie-pierwsze wrażenie. Uścisnęła mu rękę, kłaniając się lekko.- Hyesoo, bardzo mi miło. Zresztą, chyba po raz kolejny, bo chyba się już widzieliśmy- dodała po chwili namysłu. Nie miała pojęcia, czy on wita się z nią, bo jej jednak nie kojarzy, czy myśli, że tak wypada. Kto tam wie tych Europejczyków. Liczyła, że jak mu to subtelnie wytknie, to dowie się, które z tych dwóch.- Długo już tu siedzisz?
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Kwi 05, 2017 10:21 am

Colin miał bardzo wiele wad. Wśród nich górowało bycie narwanym gnojkiem, co powodowało, że nawet tak dobrze zapowiadające się spotkania, gdy żaden z uczestników nie miał sprecyzowanych potrzeb i przybył tylko po to, żeby być, nie licząc na jakieś cuda, potrafiły się skończyć w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Zdarzyło mu się mówić coś, czego nigdy nie powinien, a jak już raz z ust wyleciało, to nie miał zamiaru cofać swoich słów. Wszakże dzielił się swoją opinią, którą nie będzie zmieniał tylko dlatego, że komuś się nie podoba. To nie jego problem.
Na szczęście udawało mu się to wszystko jakoś nadrabiać swoim wygadaniem, które potrafiło być w niektórych momentach ujmujące. Albo zagadaniem przeciwnika tak, że ten się gubił w jego słowach i zapominał, o co był zły. Nie miał więc problemów ze złapaniem pierwszego kontaktu i utrzymywaniem go na w miarę przyzwoitym poziomie, ale za to nigdy nie babrał się w bardziej zażyłe relacje, jeśli nie dotyczyły one rodziny.
- Góry?
Uniósł Brwi do góry. Zaciekawiła go. Góry były fajne, szczególnie na zdjęciach, ale zupełnie nie w stylu Norina, jeśli chodziło o faktyczne ich doświadczanie. Było w nich za bardzo… górzyście.
- Takie prawdziwe góry? Wiesz… wysokie?
Wydawał się być bardzo zafascynowany opcją posiadania czegoś takiego jak góry w swoim kraju, bo Korea nie wydawała mu się jakoś wielka pod względem powierzchni.
- A ten, morze masz? – zapytał jeszcze. Jak ma góry i morze to już w ogóle super. – Widzieliśmy się? Może. Wiesz, dużo osób widuję, ale mam problem z zapamiętywaniem ich wszystkich, nie? Jak tak, to sorry, ale zawsze jak powiedziałem coś nie tak, możesz stwierdzić, ze to był jakiś inny rudy i mi zapomnieć. – Puścił jej oczko. – A ja se jestem Colin, ale pewnie już to wiesz, skoro się spotkaliśmy. Albo nie. Nigdy nie wiadomo, nie?
Odsunął dotychczas puste krzesło, proponując jej, by usiadła. Trochę kultury od Anglii udało mu się łyknąć przez te wszystkie lata i nawet potrafił ją wykorzystać, kiedy chciał!
- A nie tak długo. W sumie to nie wiem, bo zegarka nie mam, a jak tak se patrzałem przez okno to już w ogóle zgubiłem się w czasie. Dobrze, że nie w przestrzeni, bo to już by było lekko problematyczne, nie?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Pon Kwi 10, 2017 11:23 pm

- Bardzo wysokie- odparła, zadowolona tym, że najwyraźniej góry go zafascynowały. I jednocześnie, trochę bawiło ją to dopytywanie się, czy są prawdziwe. Nie mógł do końca w to uwierzyć czy co? Nawet nie miała pojęcia, że jego może to jarać, bo sam może nie mieć styczności z górami. Właściwie, nie zastanawiała się nad tym.
Jednak, kij z tym. Wygląda na to, że będzie miała z kim się podzielić swoim zamiłowaniem do gór. Userka w tym momencie usiłuje przegonić wizję Orei-Góralki.
- Niektóre są równie wysokie jak w tej waszej Europie, albo i bardziej!- Pochwaliła się- I morze też mam, nawet dwa. Prawie tak, jak tutaj, ale ładniej i nie zawsze tak wieje. Mówię ci, istny raj dla turystów!
Bądź co bądź, zaskoczyło ją to puszczone oczko. Tak często spotykała się z czymś takim, że przez chwilę jakby zawiesiła się zupełnie, nie wiedząc, jak zareagować. W końcu się uśmiechnęła najuprzejmiej, jak tylko mogła. Ten uśmiech nie schodził zresztą z jej twarzy, gdy, po europejskiemu, odsunął puste krzesło. Kto by pomyślał, że jeszcze praktykuje się ten zwyczaj, który kojarzył jej się jeszcze z czasów, gdy za okupacji fascynowała się Zachodem! Ucieszona, usiadła i siłą rzeczy patrzyła, kiedy on siądzie.
- No... tak, problematyczne- odparła w końcu, nieco znieogarniona po tym, co Colin mówił. Tak bardzo usiłowała znaleźć w tej wypowiedzi jakiś większy sens.- Nawet bardzo. Nawet nie wiedziałabym, gdzie cię szukać...
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Pon Kwi 10, 2017 11:58 pm

Colin dzielił góry na góry i Góry. Góry przez małe g, występowały nawet u niego, a dla większości osób były to zwyczajne pagórki, bo ich wysokość rzadko przekraczała 300 metrów nad poziomem morza, a co dopiero jakby ktoś je policzył od podnóża. Z drugiej strony były tez Góry, jak te które na przykład były w Szkocji i faktycznie je można było nazwać Górami. Tego podziału raczej nie rozumiał nikt, kto mieszkał na wiecznie płaskim terenie.
- Europie? Nie jestem z Europy. Jestem z Wysp. - Zaśmiał się wesoło. - A na Wyspach to ci powiem, że wszystko jest płaskie. Poza Scottim. Scotty ma kragłości, jak taka porządna kobieta. Wiesz kto to Scotty? To taki rudy i duży, i nosi spódniczki, ale nie mów mu, że to spódniczki. To kilty, a kilty są bardzo męskie i nie nosisz pod nimi żadnych majtków, więc lepiej nie spotkać takiego Scottiego w wietrzny dzień, bo zobaczysz coś, czego nie da się odzobaczyć.
Zrobił krótką przerwę. Nadal stojąc wpatrzył się w okno. Minę miał niezbyt wesołą, lekko otępiałą i śmiało można stwierdzić, że właśnie nawiedziły go wspomnienia z Wietnamu albo raczej wspomnienia tego, co jest pod szkockim kiltem.
- ... Co ja... - zaczął dalej gadać, powoli łapiąc swoje zwyczajowe tempo. - A. Czyli nad twoim morzem Scottie se może chodzić w spódniczce? Znacz kilcie. - Zachichotał krótko i sam usiadł naprzeciw niej. - A ten... Bambus masz? I pandy? Pandy są takie zabawne. Niby misie, ale nie misie i są takie grube, chociaż jedzą tylko zielone. Ale jak nie masz pand, to se nic nie szkodzi. Pewnie masz jakies inne, takie swoje zabawne zwierzątka. Wszędzie są takie...
Podsunął jej kartę z wyborem kilku kaw, herbat i jakiś ciast. Na ostatniej stronie znajdowały się alkohole, ale Colin nawet na nie nie spojrzał. Nie sprzedaliby mu, a po procentach zachowywał się, jak typowy Wyspiarz na wakacjach. Wstyd na połowę Europy. Z drugiej strony i bez upijania się potrafił narobić rabanu. Spojrzał krótko na wybór, ale zaraz wzrok zawiesił na swojej towarzysce.
- Sam bym się znaleźć nie mógł i trzeba by wróżki prosić o pomoc, bo takiego zagubienia się między przestrzeniami to nikt normalny ogarnąć nie potrafi, a jak masz z nimi na pieńku to sobie posiedzisz parę tygodni w niebycie, ale ciągle bytując. Masakryczna rzecz. Ten... Co chcesz zamówić?

// Przepraszam za większą ilość błędów niż zazwyczaj, ale mam warunki bardzo polowe.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Pon Kwi 24, 2017 7:55 pm

- Wyspy? No, nieważne- stwierdziła w końcu. Nigdy nie ogarniała jego rejonów za dobrze i, szczerze mówiąc, niezbyt chciała się zagłębiać w szczegóły. Chce uznawać się za Wyspy, a nie Europę- no dobra, jego sprawa. Pewnie ma swoje powody (choć to wciąż durne). Zresztą, rozważania o tym, że to Wyspy, przerwał jej jego dalszy słowotok. - Skoro to spódniczka, to czemu mówią na nie kilty?- Tego akurat nie rozumiała do końca. Czyżby złożyło się tak, że tradycyjne stroje u Scottiego nie mają spodni? Coś mu odwaliło? A może po prostu mały rudy ją wkręca? Tego niestety nie dowie się w kolejnym odcinku. Była też skłonna mu uwierzyć w kwestii odzobaczania po tej minie, jakby ujrzał wspomnienia z Wietnamu. Też swego czasu miała traumę, gdy ktoś nie odpowiedział na pukanie do drzwi do łazienki i zobaczyła go pod prysznicem.
- Może, może... możesz go zaprosić do mnie na spacer, jeśli chcesz to zobaczyć- uśmiechnęła się i liczyła na to, że większe stężenie rudych na kilometr kwadratowy nie wywoła jakiejś dzikiej reakcji w jej kraju. Jeszcze tego by brakowało.- A bambusu trochę mam. Pand niestety nie, to już tylko Chiny, wiesz...- uśmiechnęła się jakby przepraszająco, choć bynajmniej nie było jej przykro z tego powodu. Powinien handlować z tym, że wielu rzeczy takich jak kapitalizm u niej nie ma, ale za to są inne, równie warte zobaczenia.- On ma wszystko! A ja prawie wszystko, tak się złożyło.
Skinęła głową, aby podziękować mu za kartę, którą zaraz zaczęła przeglądać. Wybór taki, jaki kojarzyła głównie z chińskich kawiarni. Duży. Na pewno większy niż u niej. Nie ma co, z przyjemnością patrzyła na te ciasta, herbaty- które na pewno są dobre, ale nie tak dobre, jak w jej rejonach- i kawy, która przypominałaby jej te za Starbucksa, gdyby tylko wiedziała, co to. Na alkohole też zerknęła, a jakże. W Korei się piło, więc Hyesoo uznała, że i z wyborem trunków trzeba się zapoznać. Wprawdzie zawsze kończyło się tak, że łatwo się upijała, ale mimo to piła dalej, bo tak trzeba, ale mniejsza z tym. Nawet teraz byłaby skłonna zamówić procenty, gdyby Colin też miał ochotę. Właściwie, bardziej skupiała się właśnie na karcie niż na tym, co on potem mówił, bo jakoś zupełnie nie robiło jej to sensu. Ożywiła się dopiero na pytanie.
- Hm?- zerknęła na niego znad karty.- Ach, ta babeczka z bezą wydaje się dobra. Tylko nie wiem, co do picia... co ty bierzesz?
Pomyślała, że w ten sposób będzie zwyczajnie łatwiej jej się zdecydować. Sama miałaby ochotę napić się każdego rodzaju napoju po kolei i wybór jednego był dla niej czystą abstrakcją.
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Kwi 25, 2017 2:22 pm

Zmarszczył lekko Brwi na to sugerowanie, że kilt to spódniczka. Nie wyglądał na złego z tego powodu. W końcu dziewczyna pochodziła z bardzo daleka i mogła nie wiedzieć takich podstawowych rzeczy nawet. Sam Colin w końcu był okropnym ignorantem w kwestii innych kultur.
- No bo to tak jakby spódniczka, ale taka specjalna. Noszą se ją faceci, nie? Ale kobitki czasem też. To takie tam tradycyjne ubranie jest. Ten, nie oglądałaś Braveheart’a? Tam se były fajne szkockie rzeczy, nie? Ale Scott to już się na niebiesko nie maluje, jakby co. A nawet jakby się malował, to by było super męsknie, nie? Bo to Scott.
Trochę zapętlił się w swojej wypowiedzi, ale nie widział w tym nic złego, czy raczej nie słyszał, bo szybko zapominał, co przed chwilą wyszło z jego ust.
- Może lepiej se go nie biorę. No chyba że ty chcesz mieć jakaś tam przyzwoitkę, ale Scottie to jest kiepska przyzwoitka ci powiem. – Zniżył lekko głos, jakby mówił jej coś zakazanego, co nie powinno dojść do uszu osób postronnych. – Chiny…
Zmarszczył Brwi ponownie, tym razem nad czymś się ostro zastanawiając. Czyli to nie była Chinka? Cholera! Całe życie w kłamstwie! A przynajmniej ostatnie pięć minut, bo był pewien, że dziewczyna pochodzi z Chin. Miał teraz poważny dylemat, bo jedynymi krajami, które kojarzył z tamtej części świata były Chiny i Japonia, ale miał wrażenie, że coś tam jeszcze było i właśnie z tego czegoś była jego towarzyszka.
- Wiesz, można se mieć wszystko, a nie mieć nic jednocześnie. Takie materialne rzeczy to szybko przemijają, można łatwo wszystko stracić, a jedyne, co ci potem zostaje to rodzina i jacyś ważniejsi ludzie w twoim życiu. Znaczy ten, przyjaciele. Więc nie ma co przykładać aż takiej wagi to posiadania czegoś. Znaczy to też fajne mieć hajs, nie? Człowiek jest jakoś mniej smutny w nowym aucie, a nie na rowerze, ale jak przyjdzie czas to i to auto zardzewieje…
W jego przypadku dużego wyboru napojów nie było, bo większość z nich doprowadziłaby go do stanu lekkiej nieużywalności, a każdy w inny sposób.
- No chyba zostaje mi tylko herbata, bo po kawie to mnie nosi trochę, ale ty se wybierz, co chcesz!
Uśmiechnął się szeroko. Miał przy sobie wystarczająco pieniędzy, by móc postawić dziewczynie, co tam chciała. Nie był zresztą człowiekiem skąpym. Lubił stawiać kolejki, a taka kawa to jest tylko kropla w jego wydatkach.
- Beza brzmi słodko. Lubię se słodkie rzeczy. Arthie, jak widzi, jak se słodzę herbatę, to dostaje takiej guli na czole, bo to dla niego świętokradztwo. O właśnie. Ty też se chyba lubisz herbaty? Znaczy tak mi się wydaje. Wiesz, żaden ze mnie obieżyświat.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Sob Kwi 29, 2017 6:34 pm

- Aaa, specjalna, już rozumiem- rzuciła. Tak, teraz to zaczynało mieć sens i oddalało wszelkie dziwne wizje odnośnie tego, że w odległej Europie faceci noszą spódniczki. Strój tradycyjny to coś zupełnie innego.- Braveheart?- zdziwiła się. Może on uważał, że ona powinna to znać, ale Hyesoo pojęcie o kulturze anglosaskiej miała bardzo małe. I, prawdę mówiąc, niespecjalnie się tym przejmowała.- Nie jestem przekonana, czy ktoś tak męski jak on wyglądałby równie męsko z makijażem- zauważyła tylko. No cóż, tylu Koreańczyków z Południa było równie męskich, jak u niej, a tylu się malowało i dla niej to zmieniało wiele. Tak wiele, że choć nie wątpiła nigdy w męskość Szkota, nie umiała sobie wyobrazić, jak by wyglądał, gdyby malował się na niebiesko. Zresztą, może to i lepiej. Jeszcze zepsułaby się od takiego wyobrażenia na dobre.
- Nie chcę żadnej przyzwoitki. Jesteśmy dorośli, nie?- sama, jakby w odpowiedzi na jego zniżenie głosu, zniżyła głos, gdy to mówiła. Zaraz potem jednak wróciła do normalnego tonu:- Tak tylko zaproponowałam. I zamiast auta można jeździć czymś publicznym przecież- zwłaszcza w jej przypadku, gdy wręcz nielegalne było, aby przeciętny Kim posiadał samochód. Nawet nie pamiętała, kiedy ostatni raz jechała czymś, co nie było transportem publicznym.- Wtedy można mieć ten hajs i nie wyróżniać się za bardzo z tłumu. No i jak taki autobus się zepsuje, to państwo naprawi, a nie ty.
Zastanowiła się, gdy mówił, że on weźmie herbatę, ale ona niech wybiera, co tylko chce, a potem zaczął rozwodzić się na temat słodkiego i... i reszty. Naprawdę, on tak potrafił skakać z tematu na temat, że szok. Przynajmniej dobrze, że nie wymagał od niej tego samego. Wyglądało też na to, że i ona przychyli się ku herbacie. W jej rejonach zazwyczaj w takich sytuacjach zamawiano mniej więcej to samo, więc nie zamierzała brać czegoś zupełnie innego. Jakoś tak... nie do końca wypadało, jej zdaniem.
- Lubię i póki co chyba wezmę właśnie herbatę- odparła w końcu spokojnie.- Też nie jeżdżę po świecie, ale Arthie ma rację. To jest świętokradztwo, żeby słodzić!- zaśmiała się. No naprawdę, dla takich ludzi powinien być osobny krąg w piekle.
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Maj 03, 2017 12:53 pm

- Aye, taki film amerykański, ale w sumie wcale nie taki zły, chociaż, jak se tak pomyślę, to raczej mało miał z prawdziwą historią wspólnego, ale całkiem przyjemnie się go oglądało. Opowiadał o takim szkockim przywódcy powstania, co było dawno, dawno temu, jak mnie w planach nawet nie było, ale żem o tym czytał, bo chciałem wiedzieć, o co w tym chodzi.
Poza tym był zapatrzony w Szkocję, więc nic dziwnego, że czasami zdarzyło mu się faktycznie przysiąść przy mniej fabularnej książce po to, żeby się tylko czegoś dowiedzieć. Powstanie przeciw Anglii brzmiało fajnie, a sama historia, z którą się wtedy zapoznał, też jakoś przypadła mu do gustu, więc nic dziwnego, że gdy o tym teraz jej mówił, było widać w nim swoistą pasję.
- Aye, aye! To nie makijaż, ale takie plemienne malunki…? Coś je se w Afryce dzikusy mają, nie? Tylko niebieskie są. Bo niebieskie ładnie wygląda z rudym.
Zaśmiał się lekko. Mimo próby bycia najbardziej męskim zaraz po Szkocji, miał poczucie gustu, które jednak lekko ukrywał z obawy na to, jak inni mogliby zareagować, gdyby się tylko dowiedzieli, że lubi rysować kwiatki i inne niemęskie rzeczy. Ze śpiewaniem nie było jeszcze tak źle, bo zawsze mógł wybrać jakąś piosenkę z mało cenzuralnym tekstem, ale inne prace plastyczne kojarzyły mu się z lekkim zniewieścieniem, a nie chciał za takiego uchodzić.
- Zależy, co se uważasz za dorosłego, bo ja w swoim dowodzenie to mam trochę mniej wpisane, jeśli cię to nie przeszkadza. Znaczy wiesz, ja też se jakoś staro nie wyglądam, nie? A byłoby głupio mieć tak wpisane, a z zewnątrz być nadal dzieckiem, ale to się liczy to, co w środku, chociaż w środku to nadal ze mnie gówniarz podobno, ale czasami mi się wydaje, że jestem bardziej dorosły od tych wszystkich zgrzybiałych dziadków, co z nimi spędzam każde święta, a na pewno lepiej sobie teraz radzę i chyba sam się pogubiłem w tym, co mówię. Sorry.
Przerwał na chwilę, by samemu znaleźć główny wątek ich rozmowy, którego tak właściwie nie było, co szybko zauważył. Spróbował więc przypomnieć sobie, o czym jeszcze rozmawiali.
-U mnie trochę kiepsko jest z autobusami. Znaczy się nie jest źle, ale jak już to wolę raczej pociągi, bo w nich można chociaż pochodzić i ci kolana nie odpadają po kilkunastu minutach. Poza tym, ja w miejscu nie potrafię usiedzieć. Dobrze, żem mały, bo jak czasami widzę, jak se człowiek większy próbuje usiąść na tych tyci busowych siedzeniach, to mnie aż go żal i ja bym chyba wolał już stać, a nie mieć robione z kolan mielone przez grube babsko, co siedzi rząd przed tobą. W ogóle jakbym mówić coś za szybko albo niezrozumiale to se mów, bo ja tak czasami nadaję jak katarynka i nie do końca nad tym panuję. Rodzina se przyzwyczaiła się i to po prostu olewa, ale czasami niektórym głupio tak zapytać, że czegoś nie usłyszeli, a ja z rzadka gadam coś ważnego. Głównie takie głupotki, ale to może dobrze, bo chociaż nic nie przegapisz…
Skoro się oboje zdecydowali, a przynajmniej Hyesoo się zdecydowała, poszedł szybko zamówić, co tylko chciała, by równie na prędce wrócić do stolika z szerokim uśmiechem na twarzy. Postarał się nawet nie zagadywać kelnerki, bo jakby to zrobił, to prawdopodobnie nigdy by nie odszedł od lady.
- Kurczę, zamknijcie mnie w więzieniu za ten cukier, ale powiem ci, że przy tobie chyba nie będę musiał słodzić, bo ty mnie wystarczysz.
Zaśmiał się lekko, bardzo z siebie zadowolony. Powiedział może oklepany komplement, ale przynajmniej nie odnosił się do żadnej partii jej ciała, co było swoistym sukcesem, biorąc pod uwagę fakt, że wychowała go banda dzikusów. I Anglia.
- Ale gdzieś na pewno byłaś. Chcesz mi o tym opowiedzieć? Ten, lubię słuchać opowieści z podróży, bo sam to mam taką lekką awersję. Samolotów to już w ogóle nie lubię, a teraz bez nich to się nigdzie dostać nie da. Na statek też nie mogłem przez jakiś czas wchodzić, bo mnie panika brała, ale teraz jest już normalnie i nawet se czasami z rybakami pływam na kutrze, jak mnie pozwolą.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Korea Północna on Sob Maj 06, 2017 9:45 pm

- Ameryka i historia nie idą w parze- skwitowała słysząc, że on wspomniał o amerykańskim filmie. Samo to sprawiła, że choć z początku jeszcze nie wykluczała obejrzenia go, to teraz nie miała już takiego zamiaru. Ot, praktycznie przestawiło jej się coś w głowie na słowo "amerykańki". Miała wręcz nadzieję, że o tym filmie Norin już nie wspomni.
Na szczęście skakał on z tematu na temat; naprawdę, o ile przez większość czasu miała wrażenie, że jak on rozgada się jeszcze choć trochę bardziej, to się wnerwi, o tyle teraz się ucieszyła, gdy bardziej zaczął opowiadać o Szkotach. A widać było, że coś bardzo mu się temat podoba, to aż niepodobna przerywać. Zawsze ceniła w innych taką pasję. A przy okazji mogła dowiedzieć się, o co z tym wszystkim chodzi.
Kiwnęła też głową, zgadzając się, że niebieskie ładnie wygląda z rudym.
- No... dość młodo wyglądasz, ale każda personifikacja tak wygląda...- sama zaczęła się nieco gubić w tym jego słowotoku. Wyłowiła z tego tyle, że ten w dowodzie ma wpisany inny wiek niż rzeczywisty i jest ponoć bardziej dziecinny od reszty. Okej. To jej jeszcze aż tak nie przeszkadzało, bo nastawiła się, że skoro Europej, to na pewno młodszy od niej ale jeszcze nie na levelu Boku no Norin.- I też mam wpisane mniej niż naprawdę mam, żeby nie było dziwnie. A ty strasznie dużo gadasz- zauważyła w końcu. Tak szczerze mówiąc, to nie narzekałaby za szczególnie, gdyby którąś z takich głupotek przegapiła. Naprawdę, było tyle innych rzeczy do obgadania...
Przynajmniej przez chwilę mogła nie zastanawiać się nad tym, co może jej umknąć, gdy Colin poszedł zamawiać. Tę jedną chwilę poświęciła na rozglądanie się po kawiarni i obczajanie, czy i w przypadku Colina sprawdza się określenie "ładna dupa z twarzy". Nie było ogółem źle. Uśmiechnęła się do Colina, gdy wracał do stolika. A zaraz potem gapiła się zdezorientowana po usłyszeniu tego Janusza podrywu. Może i strasznie oklepany tekst, ale Północ i takich nie słyszała od jakiegoś czasu zbyt wiele, więc zrobiło to na niej wrażenie. Na swój sposób miłe, że miszcz podrywu uznaje ją za słodką. Głównie dlatego, że tak odważnych było dziwnie mało, od kiedy została komunistką.
- O proszę... czego to można się o sobie dowiedzieć- powiedziała śmiejąc się ze zdenerwowaniem, gdy w końcu przestała udawać paszczą glonojada. Swoją drogą, gdyby wiedziała o jego małym sukcesie w niemówieniu komplementów typu "nice tits", ucieszyłaby się jeszcze bardziej. Bo takich tekstów nienawidziła.
- Tak to jesteś dla nich za młody na pływanie?- zapytała z małą nutką złośliwości, choć przednio się bawiła. A przed tym pytaniem po prostu nie mogła się powstrzymać.- E tam nigdzie, samolotem. W Azji można pociągami jeździć. Albo autobusami, ale lepiej czasem latać...- zamyśliła się. Właściwie, mało ruszała się poza własny kraj, bo zwyczajnie jej się nie chciało. Albo nie bardzo jej pozwalali wyjechać w innych celach niż służbowe.- Nie za wiele ci raczej opowiem, mało podróżuję. Ale kiedyś byłam...- ugryzła się w język, gdy już miała powiedzieć, że za okupacji udało jej się pojechać na chwilę do Ameryki. No bo jak by to wyglądało? Taka antyamerykańska personifikacja jak ona mówi o Stanach?- W Anglii!- dokończyła szybko.- Jakimś fartem udało mi się dostać na statek, bo to było ze sto lat temu. Wtedy to wydawało się niesamowite. Wszędzie tyle wysokich budynków... Seul wydawał się przy tym wioską! Tylu ludzi też dawno wtedy nie widziałam. Pamiętasz, jak wtedy było w Anglii, co nie?- Założyła przynajmniej, że powinien pamiętać, aż tak młody przecież nie jest. Prawda?
avatar

Korea Północna

Liczba postów : 94
Skąd : Pjongjang
Join date : 28/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia w Sopocie

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach