Keywords

Latest topics
» Nieobecności
Sob Cze 17, 2017 3:14 pm by Białoruś

» Skojarzenia
Czw Cze 15, 2017 10:32 pm by Dania

» Reakcje
Czw Cze 15, 2017 10:30 pm by Dania

» Parowanie
Pon Cze 12, 2017 8:59 pm by Argentyna

» Niekończąca się opowieść
Nie Cze 04, 2017 8:16 pm by Czarnogóra

» Otwórz książkę...
Nie Cze 04, 2017 8:13 pm by Czarnogóra

» Muzycznie
Nie Maj 21, 2017 6:36 pm by Korea Północna

» Banowanie
Nie Maj 21, 2017 6:35 pm by Korea Północna

» Rozwiń skrót
Sob Maj 20, 2017 12:19 am by Anglia

wymiana
Font

Cork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Cork

Pisanie by Irlandia on Sob Mar 11, 2017 10:35 pm

Kilka fotek :


Cork, będący stolicą hrabstwa o tej samej nazwie, jest drugim co do wielkości miastem Irlandii. Jego nazwa pochodzi od irlandzkiego Corcach Mór Mumhan, czyli Wielkich Moczarów Munsteru. Miasto zawdzięcza swoje istnienie św. Finbarowi, który już w VII wieku założył na wyspie pośrodku nurtu rzeki Lee szkołę oraz opactwo. Taka właśnie lokalizacja serca miasta oraz wynikające z tego ograniczenia urbanistyczne spowodowały, że Cork może się poszczycić wyjątkowo spójna, dobrze zagospodarowana i jednolitą starówką. Najstarszą istniejącą po dziś dzień w Cork budowlą jest wieża Red Abbey, która pierwotnie stanowiła wieżę kościelną – pochodzi ona z XIII wieku. Najważniejszymi osobistościami związanymi z Cork są Fiona Shaw – irlandzka aktorka znana przede wszystkim z roli Petunii Dursley w cyklu filmów o Harrym Potterze oraz Rory Gallagher wirtuoz gitary, muzyk rockowy i bluesman, który w sumie sprzedał około 30 milionów płyt na całym świecie. Cork ma do zaoferowania swoim gościom kilka miejsc bijących zupełnie dziwne rekordy – jak choćby najdłużej nieprzerwanie działajacy bar w Irlandii- „The Gateway Bar”, którego historia sięga 1698 roku, czy  wieża kościoła świętej Anny, na której 4 zegarowe tarcze pokazują różny czas pomiędzy pełnymi godzinami ze względu na błąd konstrukcyjny, co powoduje, że nazywa się ją „kłamcą o czterech twarzach”. Znajdują się tutaj również dwa najwyższe budynki w Irlandii -  Elysian (17 pięter i 71 metrów wysokości) oraz Cork County Hall (16 pięter i 67 metrów wysokości). W tym mieście znajduje się również najstarsza Loża Wolnomularska w Irlandii nosząca nazwę „First”, dokumenty historyczne poświadczają jej istnienie na pewno pod koniec roku 1726, obecnie w Cork poza wyżej wymienioną działa jeszcze kilka innych lóż masońskich.


Co się zaś tyczy samego mieszkania Irlandki, o ile jest wysprzątane, wygląda całkiem przyjemnie. Jest stosunkowo małe, ale przytulne. Typowo, jak dla tego budownictwa składa się z dwóch pięter. Na parterze mieści się, mniej więcej jak przedstawiono na załączonym obrazku niczym nie rozdzielona kuchnio-salono-jadalnia. Wspiąwszy się po trochę stromych schodach naszym oczom ukazuje się czworo drzwi. Jedno do sypialni Aoife, drugie do pokoju dla gości (który, jak się okazuje ma osobną łazienkę), trzecie do łazienki, a czwarte to po prostu schowek. Ściany utrzymane są w jasnych kolorach. Na nich, oprawione w ramki widnieją stare zdjęcia, pocztówki, wycinki z gazet, i co dziwne- pudełka po zapałkach (wiele pudełek zgromadzonych w jednej ramie, nie wiele ram z jednym). Oprócz mocno sfatygowanego, drewnianego krzyża, rzuci się w oczy jeden, czy drugi olejny pejzażyk nieznanego malarza. Elementem dość niepokojącym i nie pasującym do całokształtu w sposób ewidentny jest średnich rozmiarów reprodukcja jednego z obrazów Francisa Bacona. Z dziwacznych rzeczy zawieszonych na ścianie, można się jeszcze doszukać małej chorągiewki Boston Red Sox.
Na półkach, obok oczywistych książek (można jak najbardziej spośród najróżniejszych autorów wyłuskać Joyce’a. Wilde’a, Becketta i Shawa i tomików wierszy w zorganizowanym chaosie gromadzą się różne pamiątki czy stare, teraz nadające się jedynie do cieszenia oczu bibeloty, takie jak niewielkich rozmiarów przedwojenne radio. Pewnych przedmiotów po prostu szkoda jej było wyrzucać.
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Mar 11, 2017 11:23 pm

Po małej dyskusji z Anglią, upiciu się z Walią i Holly, a następnie lekkim wytrzeźwieniu, nie pozostało mu nic innego, jak sprzeciwić się całkowicie postawionym warunkom i pojawić się na progu domostwa Irlandii.
Nie był do końca pewien, jak znalazł się w Cork. Cała podróż była rzeczywistością przeplataną ze snem. Był pewien, że wsiadł do autobusu, w stanie mocno umierającym, gdy procenty już wyparowały z jego ciała, pozostawiając ze sobą niezbyt przyjemne uczucie. Kręciło mu się w głowie, miał ochotę zwrócić obiad, którego wcale nie jadł, a na dodatek wydawało mu się, że gdzieś nad głową jednego z współpasażerów lata wróżka. Podczas przesiadki udało mu się dorwać butelkę wody, a jeszcze jakaś starsza pani poczęstowała go kanapką, więc przeżył swoją przygodę życia, trafiając do tego wspaniałego miasta.
Cork znał w stopniu… średnim. Pamiętał mniej więcej, gdzie ma iść, ale po drodze musiał jeszcze kogoś zaczepić. Ludzie nie reagowali na niego zbytnio entuzjastycznie, ale jakoś zniósł tę drogę przez męki, trzymając swoje nerwy na wodzy.
W ten sposób właśnie dotarł pod drzwi. W ubraniu nie zmienianym od dwóch dni, przesiąkniętych zapachem spoconego ciała, resztek alkoholu i tanich papierosów. Przy sobie miał tylko portfel, prawie rozładowany już telefon i konsolę, którą zabrał wieczór temu z domu Arthura. Zapukał nerwowo, przygryzając wargi. Jeśli Aoife nie było w domu, nie wiedział, co ze sobą zrobi. Tym się będzie martwił później.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Nie Mar 12, 2017 12:23 am

Może wyspa faktycznie do zbyt wielkich nie należała, ale sam fakt, że Colin z ciężkim kacem przejechał praktycznie cały kraj i to jeszcze autobusem brzmiał dość… boleśnie? Nie spodziewała się go, bo też i skąd? Przynajmniej miał to szczęście, że gdy przyszedł, Irlandka akurat wracała z zakupów. W końcu musiała zaopatrzyć się w jedzenie na resztę tygodnia. Miała tego dość sporo, więc przewidziała, że będzie musiała wziąć to wszystko na kilka razy. Niemalże w tym samym momencie, gdy wzięła pierwszą torbę z samochodu ta, w jakże malowniczy sposób rozerwała jej się. Papierowe torebki jak widać miały same plusy. Rzucając kalumnie w co najmniej dwóch językach, zaczęła zbierać rozsypane po ziemi dobra. Podnosząc opakowanie z kaszanką, dopiero wtedy zauważyła jakąś zmianę w otoczeniu. Zdziwiło ją to i dość zaniepokoiło zarazem. Och, doprawdy, powinien był chociaż zadzwonić. Z drugiej zaś strony i ona nie zwykła się zapowiadać, więc postanowiła nie być hipokrytką i nie gniewać się na niego o to. Jak właściwie mogłaby się na niego gniewać?
-Colin darlin’- zaczęła miękko -Wszystko w porządku Koniczynko?- jego stan był niezaprzeczalnie odwrotną definicją „w porządku”, ale może po prostu był zmęczony. -Wiesz co… Otoczyła jakoś ramieniem resztki torby i wygrzebała z kieszeni kurtki klucze zaraz potem wciskając mu je do ręki. -Wejdź, a ja zajmę się zakupami.- to powiedziawszy faktycznie oddaliła się do samochodu. Gdy już rozprawiła się ze wszystkim, nie zamknęła go jak to już miała w zwyczaju. Jeśli ktoś już miał zamiar coś ukraść, niech już to zrobi, tylko niech nie rozwala jej szyb w samochodzie, bo to drogie, a jej nie stać. Drzwi od domu akurat zamknęła.
-Musisz być bardzo głodny, prawda? Na co masz ochotę?- posłała mu pogodny uśmiech, tym samym zafrasowana jego zapachem.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 12, 2017 12:41 am

Nie otwierała. Pociągnął jeszcze za klamkę, żeby upewnić się, czy faktycznie jej nie ma. Mogła przecież nie usłyszeć pukania. Coś niezbyt przyjemnego przekręciło mu się w żołądku. Miał dusze włóczykija, nie przeszkadzało mu spanie, gdzie popadnie, jeśli tylko był w dość dobrej kondycji psychicznej, a teraz tak nie było. Odwrócił się zrezygnowany w stronę ulicy, powoli zaczynając rozmyślać nad swoimi dalszymi działaniami, gdy na podjazd wjechało znajoma auto.
Wziął głęboki oddech. Ucieszył się, cholernie się ucieszył na ten widok. O wiele bardziej niż powinien. Nie było to jednak po nim zbytnio widać przez wymęczenie podróżą. Podszedł powoli do znajomej rudej postaci, gdy tej wysypały się zakupy. Podniósł nieśpiesznie jeden z produktów, pomagając jej zebrać wszystko do kupy. Dopiero wtedy odezwał się spokojnym tonem, co oznaczać mogło, że jest z nim nie za dobrze. Zazwyczaj w końcu praktycznie balansował na granicy krzyku, a w każde słowo wkładał aż za dużo energii i emocji.
- Nie, nie jest dobrze. Wypiłem za dużo wody, a się nie zatrzymywaliśmy, więc mam to dziwne uczucie, że pęcherz mi eksploduje, a Artie mnie zabije, jak się dowie. Dowie, że tu przyjechałem, a nie, że nie sikałem, bo to go chyba za bardzo nie obchodzi tak długo, jak nie robię mu obciachu przy innych ludziach.
Złapał klucze z ulgą wymalowaną na twarzy. Nie żartował z tym pęcherzem, ale nie chciał w biały dzień w środku miasta robić rzeczy mało przyjemne wizualnie dla przechodniów, choć, gdyby doszło do ostateczności, nie wahałby się. Szybkim ruchem przemieścił się w stronę drzwi wejściowych. Otworzył je, myląc co najmniej raz klucze, po czym pędem rzucił się do łazienki. Gdy załatwił, co musiał, spojrzał jeszcze przelotnie w lusterko i stwierdził z pewnym pesymizmem, że wygląda bardzo źle. Z jakiegoś powodu przeszkadzało mu to, choć nie powinno. Wziął się w garść, aby wrócić na parter. Chciał siostrze pomóc, ale zdążyła się uporać z zakupami do tego czasu.
- Nie wiem, czy coś przełknę…
Tamtą kanapkę zjadł, bo musiał. Teraz w kiszkach grał mu nie tylko jedzeniowstręt po nocnej libacji z rodziną, ale też uczucie stresu, nasilające się z każdą sekundą przebywania w jej domu. Nie chodziło jednak o sam budynek, a o fakt, że nie powinien się tutaj znajdować. Zazwyczaj byłby dumny ze swojego przeciwstawiania się sile uciskowej.
- Arthie mnie zabije… - powtórzył, jakby Irlandia wcześniej tego nie słyszała.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Nie Mar 12, 2017 1:22 am

-Nie zatrzymywaliście się? To znaczy, że przyjechałeś tu do mnie całą tą drogę autobusem. Och Colin…- nic tylko martwił ją już na samym wejściu. -Na górze, pierwsze drzwi na prawo!- powiedziała mu jeszcze, gdy ten wchodził do mieszkania.
Zaczęła wypakowywać jedzenie, gdy tylko znalazła się w środku.
-Czy naprawdę musi o tym wiedzieć? Przecież to nie jest żadna zbrodnia. Nie popadajmy w paranoję- odpowiedziała wesołym tonem, jak na tę chwilę i tak będąc zbyt zatroskaną, by roztrząsać cały sens jego słów i zacząć niepotrzebnie się denerwować. Gdyby zaczęła, skończyłoby się źle. Może Colin przesadzał? Może ten aż tak bardzo bał się Arthura? Biedne dziecko. Gdyby Colin znajdował się pod jej opieką….

Dość.

-Nie dramatyzujmy zbytnio, błagam. Jak coś to ja mu po prostu powiem, że to był mój pomysł. W końcu przecież już dawno wspominałeś, że chcesz spędzić trochę czasu z moimi psami.- a te faktycznie zainteresowały się nowym przybyszem. Obwąchawszy go zaczęły domagać się głaskania. Zapewne któryś z nich zdążył go polizać po ręce, jakby go w ten sposób ponaglając. On serio uważa, że jest w tym coś złego? Nie masz przecież pięciu lat, by za każdym razem pytać go o zgodę.- zwłaszcza, że jeśli pytanie będzie dotyczyło jej osoby, jest bardziej niż prawdopodobne, że usłyszy „nie”.

-Na pewno nic nie chcesz?- niech tylko powie, a ona mu da. Serce jej się kraje widząc go w takim stanie. O ten ostatni dopyta, ale później. Najpierw musi się chłopak uspokoić.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 12, 2017 1:46 am

Gdyby wszystko było takie proste, jak Aoife się wydawało! Ale ona jeszcze nie wie, jak wyglądała cała ta sytuacja wczoraj. Podszedł bez skrępowania do kanapy. Gdzieś tam po drodze zgubił buty, bo ściągnięciem tego można nie było nazwać. Usiadł wygodnie, opierając głowę na ręce. Drugą ręką zaczął głaskać odruchowo psa, który go zaczął lizać.
- Nie dramatyzuję…
Nie był osobą skorą do przesadzania. Jeśli faktycznie się nad czymś pochylał, musiała to być sprawa poważna, nieunikniona i kończąca się jego rychłym zgonem.
- On się dowie. Ktoś zauważy, że nie ma mnie w domu, powie Arthiemu, a on już wie, że jestem u ciebie, bo mu powiedziałem, że chcę do ciebie jechać. Znaczy zapytałem się, czy mogę, ale on się nie zgodził. Mówił coś o tym, że mu to teraz nie na rękę i w sumie miałem odpuścić, ale potem się okazało, że przegraliśmy i był Arwyn. Spiłem się z nim w trzy dupy. Nie wytrzeźwiałem jeszcze do końca chyba jak wsiadałem do tego autobusu.
Zrobił krótką przerwę po tym przydługim wywodzie. Pomasował sobie czoło. Łeb go bolał, szczególnie że musiał teraz myśleć. Żołądek na chwilę się uspokoił.
- Nie mów mu o tym, że przyjechałem. Chyba że sam spyta. A jak spyta, to po prostu powiedz, że przyjechałem i ty o niczym nie wiedziałaś. Nie będę ci robił kłopotów. Mam z nim trochę napiętą sytuację ostatnio…
Sytuacja może nie była zaraz aż tak napięta, ale gdzieś w tle dało się już słyszeć ewentualne głosy, które były za przyłączeniem się do Irlandii. Głosy te stawały się coraz głośniejsze ostatnimi czasy, co zapewne spędzało sen z powiek Colina, który nie wiedział, co ma myśleć, co robić i czuł się znowu jak w latach sześćdziesiątych.
Wziął głęboki wdech na uspokojenie się. Przespałby się jeszcze, ale już tutaj był. Może potem jakoś zaliczy małą drzemkę. Na razie chciał porozmawiać z Aoife.
- A ja chciałem się po prostu z tobą zobaczyć jak z człowiekiem, a nie w tym domku, jakbyśmy mieli widywania więzienne.
Spojrzał na nią podkrążonymi oczami. Wtedy też odezwał się jego żołądek, domagający się natychmiastowej strawy. Przestał głaskać psa, złapał się za brzuch.
- … może jednak jakąś kanapkę?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Nie Mar 12, 2017 7:26 pm

-Biedaku, nie musiałeś się tak męczyć. Mogłeś zadzwonić, a ja przyjechałabym po ciebie bez problemu…- chyba że to była jego jak świadoma decyzja, bo ta jeździła jak szatan, co wcale by mu nie pomogło na jego kaca.

-A właściwie kiedy cokolwiek jest mu na rękę? Zupełnie nie rozumiem jego podejścia. Powiedział coś jeszcze, czy to było tylko na zasadzie „nie jedziesz, bo ja tak chcę”?- prychnęła cicho, nieco zirytowana.

-Nie chcę by się na ciebie gniewał jeszcze bardziej skarbie…- miała nadzieję, że nadal kłócili się tylko o głupią faerię, a nie o coś innego, z tego powodu też zdecydowała się odnośnie tego nie zadawać żadnego pytania.
-Cóż, Walia faktycznie rozłożył nas na łopatki… - uśmiechnęła się pod nosem. Gdyby wygrała, to też by też by piła, tylko trochę więcej. Nadal ją trochę bolała głowa od rana, ale znosiła to lepiej niż jej biedny braciszek.

-Jaysus, to takie słodkie z twojej strony. Ale… ty n-naprawdę tak to odbierasz?- Colin chyba mógł nawet usłyszeć, jak coś w Irlandce pękło. Niech lepiej Arthur faktycznie sam zacznie z nią rozmawiać, bo jak ona zacznie, to nie będzie ręczyła za siebie. Musiała jednak zachować spokój. Teraz, dla Colina. Przecież przyjechał tu, bo chciał spędzić z nią trochę czasu, a nie po to, by słuchać jej narzekań, prowadzących w końcu do nie wróżącej nic dobrego wielkiej frustracji.

-Niech Arthur nie myśli, że ma… no nie wiem jakiś monopol na kontaktowanie się z tobą. Przecież sam zdecydujesz z kim, gdzie i kiedy będziesz rozmawiał. Nie ma prawa cię tak ograniczać.- mówiła powoli i spokojnie, chowając ostatnie puszki i opakowania do szafki.
-Nie, ale zaraz mogę mieć~ Tylko poczekaj chwilkę, dobrze?- posłała mu ciepły uśmiech i wyciągnęła chleb, oraz parę innych rzeczy. Kochała karmić ludzi i to był fakt. Faktem było również, że nie każdy potrafił się na jej kuchni poznać, ale to jej w żadnym wypadku nie zniechęcało. Dokładnie wiedziała, co lubił ale nie byłaby sobą, gdyby nie przemyciła jakiejś sałaty czy pomidora. Dodatkowo na osobnym talerzyku pokroiła mu jakieś owoce i podstawiła szklankę wody do popicia. Zaraz potem usiadła obok niego ze swoją kanapką i zaczęła mu się przyglądać z tym samym, miłym uśmiechem.

Colin był taki chudy. Naprawdę martwił ją fakt, że mieszkał sam. Nie chciało mu się nic gotować, więc był zmuszony żywić się jakimiś kebabami mieście. Była temu absolutnie przeciwna. Nikt go z tym jego jedzeniem nie pilnował. Marniał w oczach. Nie miała pojęcia jak długo Colin zamierzał u niej zostać, ale zamierzała przedsięwziąć plan odkarmienia go porządnie.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 12, 2017 8:31 pm

Nie miał nic do stylu jej prowadzenia. Podobał mu się zdecydowanie bardziej niż ten prezentowany przez Anglią, który był nudny i bez polotu. Tak przynajmniej można było coś przeżyć, otrzeć się o śmierć, pokazać jej środkowego palca i zaśmiać się głośno. Po prostu w pośpiechu nawet nie przyszła mu do głowy myśl, że może zadzwonić do niej. Zresztą po co? Był dużym chłopcem i mógł podróżować komunikacją publiczną. Szczęściem nie wpadł na pomysł pożyczenia sobie od kogoś samochodu, co zdarzało mu się w młodszym wieku, podczas najgorszej burzy protestowania.
- Nie będzie się na mnie bardziej gniewał…
Machnął ręką od niechcenia. Chyba gorzej być nie mogło, hej! Jak dosięgniesz dna, to możesz się od niego tylko odbić. Colin nie przejmował się aż tak bardzo konsekwencjami. Zgrabnie albo nie pominął kwestię tego, czy Arthie ma podstawy, by zabraniać mu jechać. Miał. Colin doskonale o nich wiedział, w końcu te podstawy były dość widoczne w jego małej autonomii od pewnego czasu, więc po co rozdmuchiwać to wszystko?
- Rozłożył nas na łopatki, a potem mi rysował smoki na policzkach, które wyglądały bardziej pijane od niego. W sumie to nie przypominały za bardzo smoków, ale coś z tych galerii sztuki nowoczesnej, ale mu tego nie powiedziałem. Nie chciałem łamać tego walijskiego, dobrego serca. Wystarczy już, że Arthie go ostatnio zmiażdżył w meczu. Dobrze przynajmniej, że go nie obtłukł czy coś, chociaż z drugiej strony z chęcią bym popatrzył na takiego bardziej żywotnego Arwyego, nie?
Kanapka! Poczekał z dalszą rozmową. Są rzeczy ważne i ważniejsze, a żołądek był najważniejszy. Skinął lekko głową w geście podziękowania za przygotowanie tego skromnego, acz zapewne przepełnionego matczyną miłością posiłku i zabrał się do konsumpcji. Dopiero, gdy stwierdził, że wszystko jest w miarę dożywione odezwał się ponownie.
- Właściwie to ma prawo ograniczać, jak tak sobie pomyślę przez chwilę. Zastanawiam się tylko, ile w tym jest prawdziwej troski wywołanej jakimiś ludzkim odruchami, a ile chęci nie stracenia kawałka ziemi i zysków z tego wynikających.
Zapewne nawet plan odkarmienia stworzony przez Aoife nie byłby w stanie utyć Colin na tyle, by nie wyglądał jak rudy strach na wróble. Niejedna babcia już próbowała. Sam zresztą zawsze jadł więcej niż powinien i zawsze dosłownie wylizywał talerz. Nie lubił marnować jedzenia, nie znał chyba rzeczy gorszej od tego.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Wto Mar 14, 2017 11:48 pm

Oczywiście, że był dużym chłopcem, ale jego własna wygoda nie musiała być dlań jakąś ujmą na honorze. Gdyby tylko ją poprosił przyjechałaby najszybciej jak tylko się dało. Z całą pewnością miał tego świadomość!
-Skoro tak twierdzisz darlin’ wymamrotała jakoś nie do końca przekonana. Jeśli Arthur będzie go zatrzymywał na siłę, uzyska efekt przeciwny do zamierzonego. Powinien był się nauczyć przez te wszystkie lata! Choć z drugiej strony to że dzieciak go nie słucha jest tylko jego problemem.
[b]-No tak, smoki… To bardzo miłe z jego strony. Nawet trochę jeszcze z nich zostało
- urwała na chwilę, dotykając w to miejsce palcem. -O, tutaj…- wyjaśniła, zabierając rękę. Po czym wstała, urywając listek ręcznika papierowego. -O nie. Niech nikt nikogo nie bije. Po co im mało wspólna i rzekłabym mało romantyczna noc na komisariacie?- skrzywiła się nieco. Z oczywistych powodów martwiła się o braci, ale nie żeby sama nie robiła podobnych rzeczy po wygranym czy przegranym meczu.
-Tyś nie widział Arwyna kiedy był młodszy.- uśmiechnęła się lekko pod nosem i zwilżyła ręcznik. -Zmienił się… Może kiedyś ci się uda, kto wie darlin’. Mam tylko nadzieję, że nie w takich okolicznościach- zmazała resztkę farby z jego policzka.
Pozwoliła, by na chwilę wkradła się między nich cisza. Co jak co, ale jedzenie zdecydowanie było ważniejsze. Jako, że personifikacje nie mogły mieć dzieci, pewnie faktycznie coś w tym było…
-Nie mów tak. Nigdy nie byłeś skrawkiem tylko ziemi. Nigdy.- to, co mówił było dość przykre. Nie odpowiedziała na jego pierwsze pytanie. Arthur pewnie przecież też go kochał. Na swój sposób.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Mar 15, 2017 10:49 am

Oczywistym było, że, w przypadku zabronienia czegokolwiek, postąpi zupełnie inaczej niż mu kazano. Arthur z pewnością się z tym liczył, bo nie był idiotą. A Colin nie był aż takim dzieciakiem, by nie znać Anglii i jego sposobu postępowania, nawet jeśli to była wiedza szczątkowa. Jeśli zabraniał mu czegoś, musiał mieć solidne powody. Gorzej było z przekazaniem informacji, bo w tym przypadku głowa rodziny zawiodła na wszystkich możliwych płaszczyznach. Zawsze mógł powiedzieć, że się zastanowi. Odmawianie zaraz po propozycji było najgorszą możliwą opcją, która to właśnie doprowadziła go w tym momencie do salonu Irlandii.
- Tak? Wiesz, siedziałem chyba pięć minut w łazience, próbując to zmyć. Nie wiem, czego on użył do tych farbek, ale ledwo schodziło, a ja wtedy jeszcze nie widziałem porządnie, więc w sumie nie trudno było coś przeoczyć. Wiesz, nie muszą zaraz kończyć na komisariacie. Nie każda bójka się tam przenosi – powiedział lekko. Miał doświadczenie w takich rzeczach, więc wiedział, co mówi. Irlandia niekoniecznie musiała wiedzieć o jego przeżyciach. – Aye, nie widziałem, jak był młodszy, ale za to nie raz jak sobie popił, szczególnie podczas rozgrywek rugby i powiem ci, że normalnie nie powiedziałbym, że to ta sama osoba, jakbym go wcześniej nie widział.
Skrzywił się, gdy ta zmywała farbkę i to jeszcze śliną. Normalnie jak rasowa mamusia, a średnio mu się to podobało. W końcu nie chciał być traktowany jak dziecko. Nie protestował jednak głośno i pozwalał jej się spełniać macierzyńsko. Niech ma go na te parę dni z całkiem spokojnym podejściem.
- Tak właściwie to bardziej chodzi o ludzi, a nie ziemię, bo to jest teraz w większej cenie. Po prostu próbuję patrzeć z perspektywy innej osoby, zrozumieć ją. Nie żebym popierał takich sposobów postrzegania innych personifikacji, ale to już zupełnie inna sprawa. A dla osób, które nie wiedzą nawet o naszym istnieniu, tym bardziej jesteśmy ziemią.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Sob Mar 18, 2017 12:32 am

-Też nie wiem darlin’, ale są takie, których się nie da normalnie zmyć nawet płynem micelarnym. Takie wredne!- kiedyś się tak przejechała robiąc sobie kostium na Samhain. Okropne przeżycie. -Aj tam, teraz powinno być już spoko. Poza tą plamką nic nie widzę…- zmięła chusteczkę i odłożyła ją na talerz. -Jasne, że nie każda. Tylko mówię. Mam jedynie akurat niezbyt przyjemne doświadczenie z meczami i Amerykanami. Tak mi się właśnie przypomniało. Pamiętaj darlin’ nigdy, ale to nigdy nie daj się namówić, by pójść na mecz, gdy Red Socks gra przeciwko New York Yankees. Nigdy. Co prawda to nie rugby, ale sam rozumiesz.- zrobiła dramatyczną chwilę przerwy, marszcząc na chwilę nos. -Jaysus. Ostatecznie to i tak potem musiałam latać za jednym i drugim.- mruknęła mając najpewniej na myśli Masathussetts i Nowy Jork. -Oczywiście w żadnym wypadku nie porównuję Amerykanów do braci, co to to nie… Dobra, koniec dygresji…- machnęła ręką w powietrzu. -Co do Arwyna… nie dziwię się. Wiesz jak on to kocha. Jak tu nie kochać, skoro zawsze zgarnia pierwsze miejsce, hm?~- słuchała następnej części wypowiedzi z wielką uwagą. -Och, teraz to jak najbardziej się zgadza. Teraz nikt nikogo najeżdżał nie będzie, bo przecież jak właściwie by to wyglądało? Trzeba rozmawiać, a nie załatwiać wszystko poprzez zniszczenie i rozlew krwi. Pewnie dlatego też, jak to nazwałeś rozumienie jest takie ważne. Kawałek ziemi czy nie, wystarczy, że włączysz telewizor czy też otworzysz internet i już wiesz wszystko.- uśmiechnęła się kącikiem ust. -Choć nawet i to raczej może nie wystarczyć- zapewne właśnie potwierdziła jego tezę. -Nawet najdokładniejsza biografia nie da nam całkowitego pojęcia o tym jaka dana osoba jest naprawdę…- mruknęła. -Co innego jest przeczytać, a co innego spotkać osobiście. I to chyba w tym wszystkim jest najciekawsze.- można się było mile zaskoczyć… albo i nie.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Mar 18, 2017 2:23 pm

Rozdziabił usta w mało inteligentnym wyrazie twarzy. Spojrzał na nią oczekując jakiś wyjaśnień. Co to jest płyn mircalny… mincarny… mice… JAKIŚ TAM?! Z opisu brzmiało jak rozpuszczalnik, skoro mogło zbyć walijskie farbki, ale jakoś nie chciał wierzyć, że siostra rozpuszcza sobie czymś twarz. Chyba że to właśnie był jej sposób na pozbycie się zmarszczek. Rozpuszczała je. Cały świat nagle nabrał nowego znaczenia. Odkrył sekret kobiet! I przy okazji miał już czystą twarz.
- A bo Amerykanie to takie pizdeczki są, że ze wszystkim albo na policję idą, albo do sądu i się nie potrafią dogadać. Jak jeden drugiemu walnie, a potem się odda, to już jest się kwita, nie? Po co łazić do obcych ludzi, żeby rozstrzygali spór? To głupie. Trzeba umieć się porozumieć z innymi.
Dopiero gdy wyłożył jej całą swoją filozofię, zauważył jaki z niego hipokryta był. Chociaż z drugiej strony to wszystko zdarzyło się dość dawno temu, więc nie miał jakieś wielkiego poczucia winy z powodu wypowiedzianych słów. Trochę się od tego czasu zmieniło, prawda? Nie był już taki narwany jak kilkadziesiąt lat temu, a ostatnie wydarzenia polityczne tylko potwierdzały to, że jak chce to potrafi.
W tym roku Walii dużo brakowało do pierwszego miejsca, więc Colin był pewien, że atmosfera w domu może się trochę popsuć albo Arwy zostanie drugim Konrwalią. W końcu rugby to jedyne, co mu faktycznie pozostało. Były jeszcze smoki, Hobbity i inne sprawy, ale w nich nie miał zazwyczaj znacznej przewagi nad resztą.
Wyłączył się mentalnie podczas jej monologu o rozlewach i innych rzeczach, o których już nie dosłyszał. Nie zrobił tego specjalnie. Po prostu czasami odpływał myślami do innych rzeczy, zwłaszcza gdy dochodziło do takich pogadanek. Nie skupiał się nad niczym szczególnym, zwykłe błądzenie po głupotach. Gdy skończyła, ziewnął lekko. Nie kontrolował tego.
- Aye, sorry. Tak mi się wymsknęło… Ten pomóc ci w czymś?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Wto Mar 21, 2017 7:01 pm

-To… do zmywania tapety z twarzy- pospieszyła z wyjaśnieniem nieco zakłopotana, no bo skąd niby biedny chłopaczyna mógł wiedzieć, skoro takich rzeczy nie używa? To chyba nawet lepiej dla niego, że nie wiedział, bo w innym wypadku byłoby to dość niepokojące. Teraz przynajmniej nauczył się nowego, bardzo przydatnego słowa. Jej piegi nie zniknęły z jej twarzy w jakiś super-hiper magiczny sposób. Stety lub nie one nadal tam są tylko przykryte odpowiednią ilością tynku. Życie Colina było kłamstwem.
-Że im się też chce. Widocznie nie mają czego zrobić z pieniędzmi. Poza tym, och! Po co robić coś, co równie dobrze może zrobić ktoś inny?- zaśmiała się. -Nie mi ich oceniać.- oczywistym było, że zestawiła słowa Colina z tym co niegdyś miało miejsce. Nie pozwoliła jednak na to, by na jej twarz wkradł się jakikolwiek grymas, zdradzający fakt że pamiętała. Sądząc po jego chwilowym milczeniu, już sam zdał sobie sprawę z tego jak ktoś obeznany z tematem mógł się zapatrywać na jego słowa. Nie chciała go dobijać żadnym niepotrzebnym komentarzem. Po prostu zatopiła rękę w futrze psa, na krótką chwilę skupiając na nim uwagę, podnosząc w końcu wzrok, gdy brat się odezwał.
-Nie nie darlin’ jest okej. Sama zajmę się tym wszystkim, ale to miłe że pytasz.- mówiąc zajmę się miała oczywiście na myśli, że włoży wszystkie talerze do zlewu zostawiając je w świętym spokoju do następnego tygodnia. Pozbierała wszystko na kupkę i tak właśnie zrobiła. -Chcesz jeszcze coś zjeść? Albo nie wiem, nie potrzebujesz czegoś może?- przysiadła na podłokietniku kanapy.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 26, 2017 8:29 pm

W pierwszej chwili pomyślał, że Aoife w wolnej chwili lubi sobie przyklejać kawałki różnych tapet na twarz i nawet nie miałby nic przeciwko temu. Każdy ma jakieś hobby, a to byłoby bardzo ekstrawaganckie i wyjątkowe, co idealnie pasowało do jego siostry. Nie robiła też nikomu tym krzywdy, więc czemu nie? Dopiero po jakimś czasie zrozumiał, że nie chodzi o faktyczną tapetę, a raczej coś, co kobiety nakładały sobie na twarz, żeby zatuszować swoją brzydotę, a przynajmniej tam im się wydawało. Rzecz, której Colin nigdy nie mógł pojąć – przejmowanie się wyglądem na tyle, żeby ukrywać się za maską.
- Są rzeczy, które bez problemu można zrzucić innym, jak sprzątanie starych skarpet, ale pewne powinny nie wychodzić poza krąg głównych zainteresowanych. Jeśli nie potrafisz sobie z czymś sam poradzić, to po co się w ogóle w takie rzeczy wplątujesz?
Oparł policzek na dłoni. Nie chciała pomocy, co dla niego oznaczało siedzenie na czterech literach i obijanie się. Zazwyczaj nie miał nic przeciwko takiej opcji, ale teraz wolałby jednak coś robić. Ruszyć się, a nie być zastygłą statuą.
- Ten, na pewno? I nic nie potrzebuję, ale chyba muszę się wykąpać, bo pachnę gorzej niż twoje psy jak wytarzały się gów… - zrobił pauzę, odchrząknął – w czymś brzydkim.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Pią Mar 31, 2017 11:35 pm

Ona akurat chyba byłaby w stanie przykleić sobie prawdziwy kawałek papierowej tapety na twarz, ale raczej jednak po pijaku. Nie była aż tak ekscentryczna, by pokazać się komukolwiek w równie niecodziennej… ozdobie? Ważne, że Colin jednak zakapował, co tak naprawdę kryło się za tą jak się okazało wprowadzającą w błąd przenośnią.
-To głupie, już chyba mówiłam. To ich problem. Sposób w jaki go rozwiążą również należy tylko do nich. Nic w tej materii nie poradzimy. Lepiej takich nie zatrzymywać, bo jeszcze pozwą i nas w tym sądowym szale- zachichotała.
Nie mogła powstrzymać lekkiego uśmiechu, słysząc to twórcze porównanie. Zwłaszcza, że było w tym pewne ziarno prawdy. Colin przynajmniej się zreflektował i w porę się wstrzymał.
-Nie jest aż tak źle darlin’- przyznała. -Poczekaj, dam ci świeży ręcznik. I chyba nawet mam gdzieś coś twojego na przebranie. Kiedyś zostawiłeś…- rzuciła bardziej w eter niż do niego. -Koszulkę od razu możesz wrzucić do pralki- powiedziała nim się oddaliła, po wcześniej wspomniany ręcznik.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Czw Kwi 06, 2017 9:41 pm

- Urosłem ostatnio! – Pochwalił jej się zaraz, bo tak jakoś wpadło mu to do głowy, gdy wspomniała o jego starych ubraniach. Nie zmieniało to faktu, że nadal bliżej mu było do skrzata, a nie pełnowymiarowego człowieka. Nie sprawiło to także tego, że cokolwiek będzie na niego za małe. Bo i tak miał w zwyczaju kupować ubrania, które po prostu na nim wisiały i musiałby naprawdę bardzo się postarać, żeby nagle były za ciasne albo przykrótkie.
Spojrzał na swoją koszulkę, bo nie zrozumiał, czemu miała być zaraz prana. Jeszcze nie była tak bardzo ubrudzona wizualnie, by wrzucać ją do piekielnej machiny, a jak Colin się umyje, to może nawet przejdzie trochę zapachem mydła, więc będzie prawie jak nowa! No ale dyskutować mu się znowu nie chciało. Skoro się proponuje na pranie, to niech sobie pierze.
- A chce ci się wstawiać pranie na tylko jedną koszulkę? – mimo wszystko zapytał, bo się zaczął zastanawiać, czy siostra nie ma aby za dużo pieniędzy i nie należy ją sprowadzić do pionu, wspominając stare, lepsze czasy. – I ten, gdzie masz pralkę?
Nigdy nie wnikał, gdzie ten sprzęt stoi w irlandzkim domu, bo nie czuł takiej potrzeby. Wstał z kanapy pocierając lekko ramię, które zaraz zaczęło się czerwienić.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Pią Kwi 14, 2017 11:39 pm

-Wiem wiem...- urwała na chwilę. Ale sądzę, że ta powinna być dobra. Wcześniej strasznie na tobie wisiała. Chyba taka moda była, nie znam się.
Zupełnie nie rozumiała fenomenu nie mycia się u facetów. Przecież to było ob.-rzyd-li-we. Teraz jak w każdym domu, z każdego prysznica leciała ciepła woda było chyba oczywistym, że z takiego luksusu należy korzystać! Może to tylko ona miała taką dziwną perspektywę, bo poniekąd jednak była stara i pamiętała czasy, kiedy jedynym sposobem na umycie się było wskoczenie do jeziora razem z pijawkami, śliskimi kamieniami i inną zarazą? Nie wiadomo. Pewnym był jednak fakt, że może czasy się zmieniły, ale zapach ludzkiego potu już nie.
-Właściwie to nie tylko na jedną koszulkę. Potem dołożę tam coś swojego. Dawno nie robiłam prania.- odparła całkiem szczerze.
-Na samej górze, pierwsze drzwi po prawej darlin’- wysuszyła talerze szmatką i odłożyła je na miejsce. Potem poszła na górę i przyniosła mu ręcznik, jak obiecała.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Kwi 16, 2017 4:23 pm

- Wszystko na mnie wisi. Zazwyczaj.
Zastanowił się, czy siostra używa do prania jakiś śmierdzących rzeczy. Pewnie tak. Była kobietą, a one lubiły jak ich pościel przez dwa tygodnie pachniała alpejską łąką, a przynajmniej tam mówili w reklamach. Więc zapewne i koszulka Colina będzie pachnieć tą łąką, a w efekcie i sam rudy. Nie za bardzo mu to przypadło do gustu, bo alpejskie łąki były dobre dla bab, a prawdziwy mężczyzna pachniał… no mężczyzną. Czyli zapewne potem, piwem i papierosami, a przynajmniej taki obraz (czy raczej zapach) utkwił w głowie rudzielca. W końcu jego ideałem był Scott. Czego można było więcej oczekiwać?
- … to ty masz pralką w kiblu?
Nigdy wcześniej na to nie zwrócił uwagi, jak zresztą na wiele innych rzeczy. Pewnie jakby dokładniej się przyjrzał wszystkim rzeczom w irlandzkim domu, zauważyłby te szczególiki. Nie był nawet świadom tego, ile siostra może używać kosmetyków. Jakieś tam zawsze wyhaczył wzrokiem, ale nie skupiał się na nich w żaden szczególny sposób. Gdyby tak zrobił, pewnie byłby lekko przerażony i zdziwiony tym, że kobiety robią takie okropne rzeczy.
Podziękował za przyniesiony ręcznik, po czym udał się ku swojej wersji wodnych tortur. Wrzucił koszulkę do prania, jak obiecał. Gdy już pachniał trochę bardziej znośnie, owinął się w ręcznik i odkrył dość niekomfortowy fakt. Zszedł z piętra, nadal paradując jedynie w kawałku puszystego materiału (jak Aoife to robiła, że ręcznik był miękki?).
- Ta, a masz może jakieś gatki? Czy mam znaleźć sobie kraciasty ręcznik i zacząć biegać, krzycząc przy okazji "Freedom"?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Nie Kwi 23, 2017 8:23 pm

Irlandczyk w kwestii zbędnych substancji zapachowych dodawanych do prania nie pomylił się jakoś bardzo. Aoife lubiła, gdy jej ubrania pachniały, jednak nie alpejską łąką, a… żurawiną. (Jak mógł się przekonać, choćby rzucając okiem na porozrzucane po łazience bez ładu i składu pojemniki, nie ograniczała się z tym jedynie do ubrań. Szampon, mydło, peeling, płyn i sól do kąpieli wskazywały na jakąś szeroko zakrojoną obsesję).
-No mam. A gdzieżby indziej?- odpowiedziała mu z dołu.
Podczas, gdy ten się mył udało jej się z powodzeniem uszczerbić jeden kubek, wylać na siebie wrzątek, wyrzucić przeszkadzającego jej psa do ogrodu, zrobić herbatę i wyprasować Colinowi koszulkę. Wszedł, gdy akurat usiłowała wcisnąć deskę do prasowania do zagraconego schowka. Powinna była tam już dawno zrobić porządek, może nawet powyrzucać parę rzeczy, ale nie chciało jej się, a do tego niektórych z nich byłoby jej szkoda się pozbywać, nawet jeśli ich nie używała.
-Z gatkami to już jest trochę cienko darlin’. Jeśli zostawiłeś tu jakieś, to ja o nich nie wiem. Kraciastego ręcznika nie posiadam, ale za to mam spódnicę w całkiem przyzwoity tartan, to mogłabym Ci pożyczyć, jeśli już tak bardzo chcesz.- wyszczerzyła ząbki, bardziej żartując niż mówiąc na serio.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Kwi 25, 2017 2:02 pm

Jego zdaniem miejsce pralki było w piwnicy, jeśli miało się do dyspozycji taką hacjendę, a nie mały pokoik na poddaszu czyjegoś domu. Po co pralka w łazience? Tylko zagradza miejsce, robi hałasy i w ogóle psuje estetykę pomieszczenia. Już ją lepiej było wcisnąć do kuchni, bo tam przynajmniej było widać, czy maszyna nagle nie zamierza zabić właściciela, a właściwie to zalać, bo pralki jeszcze nie były wyposażone w opcję terminatora.
Włożył inteligentnie wskazujący palec do jednego ucha, by zacząć w nim z przejęciem grzebać. Chyba trochę wody się dostało do środka, co dawało mu potworny dyskomfort. Albo po prostu w końcu doczyścił uszy i nie był przyzwyczajony do takiego brzmienia świata. Obie opcje były równie prawdopodobne.
- To se założę stare spodnie… Bo twoich spódniczek ani koronkowych stringów to ja raczej nie chcę, nie? Dziwnie by to wyglądało, a poza tym to chyba takie niewygodne, nie? W sensie te stringi. Jezu, po co w ogóle ktoś ubiera majtki, które wżynają ci się między poślady? Przecież to niewygodne…
Wyciągnął w końcu palec z ucha, by z fascynacją obejrzeć rezultaty swojego dłubania. Niestety nie były powalające. Właściwie to żadnych nie było, ale i tak wytarł prewencyjnie rękę o ręcznik.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Pią Kwi 28, 2017 7:49 am

Zapewne, gdyby tylko posiadała piwnicę, to zapewne umieściłaby ją właśnie tam pomiędzy ładną kolekcją granatów i materiałów wybuchowych, a harfą z popsutymi strunami. Niestety takowej nie posiadała. Poza tym, dla niej było to bez różnicy, jako że każdy dom był z marszu wyposażony w dwie łazienki. Raczej nie przykładała dużej wagi do jakiejkolwiek estetyki, czy innego feng shui, jako że jej mieszkanie, tak jak każde inne, było po prostu ciasne.
-No i prawidłowo. Stringów to ci nawet nie proponuję skarbie. A czy faktycznie niewygodne to w sumie polemizowałabym. Zaznaczę, że istnieje wersja męska. A w jakich okolicznościach się je nosi, to już się domyśl. Chcesz herbaty?- Powiedziała praktycznie na jednym wydechu. Bielizna nie wydawała jej się idealnym tematem do rozmowy, ale w końcu coś odpowiedzieć musiała. Obserwowała go kątem oka, ciekawa jego reakcji.

_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Maj 03, 2017 12:32 pm

Zachichotał krótko do własnych myśli, którymi nie miał zamiaru podzielić się z siostrą. Niech się domyśla, co mu się po łbie pałęta, a tematów w nim było obecnie dużo i on sam miałby chyba problem z odgadnięciem, o co tak właściwie chodzi, a podobno sam siebie najlepiej znał.
- No nie wiem jak ty, ale ja nie lubię mieć czegoś w dupie, skoro już zeszliśmy tak dokładniej na ten temat, więc wydaje mi się to niezbyt komfortowe, ale chyba w tym szaleństwie jest metoda, jak tak sobie ciebie słucham. Znaczy się, jak widzę laskę w stringach, to mam być pewny, że zaru… khm, znaczy się spędzimy bardzo przyjemny wieczór razem?
Poruszył sugestywnie Brwiami pod koniec swojej wypowiedzi. To wszystko nabierało teraz sensu. Jakiegoś. Niezbyt wielkiego, bo jednak nadal komfort chodzenia był dla niego ważniejszy niż wygląd, a przynajmniej tak sobie wmawiał, bo koniec końców  jego oczy kończyły w tym samym punkcie. Znaczy się na nogach, które zawsze lubił podziwiać.
- Aye, jak mógłbym odmówić herbaty, ale tak se myślę, że co za dużo, to niezdrowo i se może wrócę szybko na górę założyć spodnie, a potem się przejdziemy, bo tak siedzieć w domu to mnie się średnio chce. Już mnie stopy świerzbią, żeby gdzieś wybyć.
Gdyby siedzieli w domu, byliby sami, a to groziło niezbyt dobrym rozwojem sytuacji, więc wolał mieć w otoczeniu chociaż innych ludzi, gdyby już miało chodzić do jakiś dramatów. I wolał być z dala od nieistniejącej piwnicy. Może jej nie było, ale trzymać te rzeczy mogła gdzie indziej, a nikt nie chce słuchać pijanej Irlandki grającej na popsutej harfie. Do wybuchów już się przyzwyczaił, ale tego by nie zniósł.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Irlandia on Sro Maj 03, 2017 10:50 pm

Domyślała się, cóż to mogły być za myśli. W końcu nadal niedojrzałe toto, buzujące jeszcze hormonami i dziwnymi młodzieńczymi wizjami. Niech pyta, raczej mało które pytanie było w stanie ją zaskoczyć.
-To nie do końca jest tak. Nikt nie wsadza sobie niczego w dupę, daj spokój. Nikt nie katowałby się w ten sposób specjalnie… a przynajmniej nie na co dzień. Jaysus. - zupełnie nieskrępowana tym, co przed chwilą powiedziała parsknęła śmiechem. Wcale to nie wynikało z dobrotliwego pobłażania, w ramach niemego komentarza w sprawie częstotliwości występowania u niego podobnych sytuacji (jeśli w ogóle). Było to urocze na swój sposób. Sam śmiech czy też może fakt śmiechu, był równie dojrzały, jak cała reszta jej wypowiedzi i w ogóle cała ta rozmowa. Była jednakże dość ukontentowana, że tamten jednak powstrzymał się od powiedzenia dokładnie tego, co na początku chciał powiedzieć. To było bardzo miłe z jego strony. Nadal się uśmiechając nalała wody do czajnika i włączyła go, zaraz wracając wzrokiem do brata.
-Aye aye, to dobry pomysł, idź załóż, jeszcze się z tego wszystkiego przeziębisz. A to świetnie się składa. Psy same się nie wyprowadzą!~- zaświergotała na koniec.
Zapewne nim wrócił wszystko już było gotowe. Udało jej się nawet skądś wytrzasnąć ciasteczka (tak, zgadłeś- były z kawałkami żurawiny). Może faktycznie dobrze, żeby ten wybuchowy duet był ciągle czymś zajęty, aczkolwiek zdaniem Irlandki Colin nie powinien zaś podchodzić do tej kwestii z taką ostrożnością. Już dawno przestała udawać spokój i wyluzowanie w jego obecności. Teraz już nie musiała. Fakt, że jej ukochany Colin się stęsknił i przyjechał do niej na weekend z obiektywnego nie-Arthurowego punktu widzenia nie był przecież niczym złym. Racja, po pijanemu szło jej dużo gorzej, ale na trzeźwo mamy zupełnie inny scenariusz. Może powinna zacząć rozglądać się za jakąś? Ciekawe tylko, gdzie znalazłaby nań miejsce…



_________________
avatar

Irlandia

Liczba postów : 54
Skąd : że znowu
Join date : 11/01/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Cork

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach