Keywords

Latest topics
» Nieobecności
Sob Cze 17, 2017 3:14 pm by Białoruś

» Skojarzenia
Czw Cze 15, 2017 10:32 pm by Dania

» Reakcje
Czw Cze 15, 2017 10:30 pm by Dania

» Parowanie
Pon Cze 12, 2017 8:59 pm by Argentyna

» Niekończąca się opowieść
Nie Cze 04, 2017 8:16 pm by Czarnogóra

» Otwórz książkę...
Nie Cze 04, 2017 8:13 pm by Czarnogóra

» Muzycznie
Nie Maj 21, 2017 6:36 pm by Korea Północna

» Banowanie
Nie Maj 21, 2017 6:35 pm by Korea Północna

» Rozwiń skrót
Sob Maj 20, 2017 12:19 am by Anglia

wymiana
Font

East Sussex

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Pon Mar 06, 2017 12:29 pm

-Skoro się nie znasz na pierwszej pomocy to mojego stanu chyba też tak łatwo nie jesteś w stanie stwierdzić- mruknął już trzeźwo podchodząc do sytuacji.- I, och. Zasadniczo wolałbym do morza. Więcej przestrzeni, mniej piasku. Troche soli, może bym się zakonserwował?- dodał z niejakim parsknieciem i zaraz był przy wyjściu z plaży.
Arthura nie interesowało co Colin zrobi ze swoimi ubraniami. Sam chciał się rozpakowac, wysypac piasek z butów i zobaczyć czy w domu wszystko jest tak, jak być powinno. Poza tym, faktycznie zbierało się na deszcz, a wolał pierwsza lekcję z władania mieczzem przeprowadzić na ogrodzie, a nie w salonie. Chociaż ten był sporych rozmiarów, to z Colinem szkody były nieuniknione.
-Cieszę się, że masz, ale wolałbym zaopatrzyć się na reszte dni już dzisiaj, własnie po to, aby później nie musieć się tym specjalnie przejmować- Arthur. Człowiek praktyczny, bo jak mogłoby być inaczej? Nie mogłoby być.
-Oczywiście, że mi się chce. Po to tu przyjechałem, prawda?-odparł z parsknięciem wchodząc po stopniach. Sam zerknął na niebo, nie była ta pogoda jakąs tragiczną, ale na słoneczne popołudnie też sie nie zapowiadało.
Wiatr powiał mocniej.
-Rzeczywiście żal, dlatego też chcę przećwiczyć z Tobą parę rzeczy na ogrodzie. Założę się, ze pierwsza lekcja nie będzie trwała więcej niż 40 minut- dodał z niejaką wyższością, co miało trochę zmotywować Irlandczyka do działania w kierunki, jakim Anglik chciał.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Mar 08, 2017 11:10 am

- Skąd wiesz, czy nie zostałem młodym adeptem sztuki czytania w myślach lub coś w tym stylu? I po prostu czuję, że zaraz padniesz? Morze… Morza nie wolno podobno zaśmiecać, więc jednak zakopię cię na plaży. Jeszcze tylko tego brakowało, żebyś się nam zakonserwował i nie daj Boże wstał z grobu jak jakieś zombie w amerykańskim filmie. Jak zdychać, to porządnie.
Zaśmiał się wesoło i lekko podskoczył, zamiast iść spokojnie. Stwierdził, że butów nie będzie już zakładał, wróci na bosaka. Nic mu się z tego powodu nie stanie. Potem na spokojnie je wytrzepie lub będzie liczyć na miłosierdzie Anglii, który zrobi to za niego, gdy już nie będzie w stanie wytrzymać opiaszczania swojego domostwa.
- Ej Arthie, a masz tu jakieś wędki? Można by było spróbować coś złowić i w ogóle.
Skoro już wybrali się na takie odległe zadupie, czemu nie poczuć się jak w starych, dobrych czasach, gdzie każdy trząsł portkami na wspomnienie Anglii? Poza tym łowienie było jedną z niewielu rzeczy, gdy Colin nie wykazywał aż tak bardzo swojego nadmiernego rozenergetyzowania, skacząc co chwila. Przy rybach jakoś się uspokajał.
- Ja se myślałem, że przyjechałeś tutaj głównie odpocząć, a opieka nad jakimś rudym dzieciakiem z ADHD jest tylko całkiem dobrą wymówką dla szefostwa. Nie jestem pewien, czy powinieneś tak bardzo się ruszać po tym siedzeniu w aucie. Wiesz, stagnacja mięśni i inne takie. Jeszcze się połamiesz, a wtedy Ruan będzie musiał kopać dołek, a on strasznie przy tym marudzi, a ja będę musiał tego słuchać, więc będę przeklinać i w ogóle to wszystko się skończy bardzo źle.
Zamilkł na chwilę, żeby się nad czymś zastanowić. Arthur mógł akurat coś mu odpowiedzieć, bo zaraz znowu został zalany potokiem słów.
- A generalnie to masz tu jakieś miecze? Pewnie nad kominkiem trzymasz, jak w tych wszystkich filmach. Czy nie na miecze się będziemy bić? Na patyki? Biłem się tak kiedyś z innymi dziećmi, ale to było dawno temu i raczej nie miało nic wspólnego z prawdziwą sztuką walki. Co chcesz najpierw robić? Jakieś fajne ruchy masz tam? Tak jak w zapasach czy innych takich nawalankach?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Sob Mar 11, 2017 4:57 pm

Wiatr powiał mocniej gdy Arthur zaszedł na szczyt klifowego wzniesienia, a na niebie nie widać było już nic z wcześniej walczącego o przetrwanie błękitu. Słońce również dało za wygrana przykrywając się warstwą nimbostratusa. Powietrze przynosiło ze sobą zapach morza; słony, trochę rybny, ale ostatecznie mocno odświeżający umysł i przykrywający zmysły lekką warstwą jasnego piasku. Gdzieś w oddali majaczyło miasteczko rybackie położone znacznie niżej od angielskiego domostwa. W tym momencie było odległe, jakby zamglone. W umyśle wydawało się kompletnie inną epoką, nowszą niż ta, która według Arthura towarzyszyła atmosferze nadmorskiej posiadłości. Jakiś męski głos przemycony przez wiatr mógł otrzeć się o ucho, co tylko dodawało przeżywaniu tego wszystkiego swoistej satysfakcji. Mógłby się tak wczuwać wiele godzin, wdychać krajobraz i ogarniać wzrokiem podrygujące zapachy. W tym wszystkim głos Colina wydawał się daleko jak to miasteczko w dole. Istniał, ale gdzieś za mgłą.
Anglia spojrzał na horyzont,a zatrzymując się pozwolił sobie na przymknięcie oczu. Nietrudno było o wyobrażenie sobie jednego z większych statków odpływających właśnie w stronę francuskiego brzegu. Nie trudno też było o moment nostalgii, których Arthur tak mocno starał się unikać. Spojrzał na powrót w stronę domu, aby skupić na czymś uwagę. Piasek w butach znów zaczął być denerwujący, a morska sielanka odpłynęła wraz z Temerairem i epoką Wiktoriańską dawno, dawno temu.
-Na dnie morza leży więcej trupów niż na niektórych cmentarzach-odparł, a swój głos uznał na chwilę za obcy. Dziwnie było się słyszeć po tej chwili odpłynięcia na stare, znajome wody. Taki łagodny głos, taki nieprzepełniony dawną zdobywczą i młodzieńczą werwą. - A jeżeli chcesz porozmawiać o porządnej śmierci to powinieneś zerknąć do średniowiecznych pieśni o rycerzach. To dopiero… porządna śmierć. A jaka godna.- Mówił bez nostalgii, utwardził swój głos na tyle, że jakby ten się zmaterializował to silne wietrzysko nie zdołałoby go porwać.
Szli dość szybkim, acz nie pośpiesznym krokiem w stronę coraz to bardziej zbliżającego się ogrodu. Powitały ich stare, ale zadbane drzewa. Odpowiednio poprowadzone, aby wyglądały na bardziej frywolne niż faktycznie są, co było typowe dla angielskiego stylu ogrodów. Ten domowy rozciągał się na cała długość budynku i zakręcał razem z nim, aby też znaleźć się od wejścia frontowego. W takim układzie dopiero co kwitnące kwiaty znikały zaraz za szara ścianą domostwa i pozostawały nieuchwytne dla oka. Tylną część posesji oddzielała od wejścia na plażę niewielka bramka, jakby wyciągnięta z opowiadania A.A Milne’a. Była zrobiona z drewna i pomalowana na biało, ale z kondycji farby można było wywnioskować, że parędziesiąt lat temu przeżyla swoją świetność. Nie odbierało jej to, jednak uroku.
Anglia przejechał ręką po furtce w dość szybkim geście ją otwierając. Gdyby był sam zrobiłby to znacznie wolniej, wręcz ceremonialnie, ale wiedział, że Colin zadawałby niepotrzebne pytania jakby postąpił tak w jego towarzystwie. W taki, więc sposób weszli na ogród gdzie królowala  zieleń i pozbawione okrycia galęzie zaczynające zapelniać się  dopiero pąkami kwiatów czy liści. Samotna ławka w odzieniu podobnym do wcześniej wspomnianej bramki majaczyła gdzieś pod wierzba płaczącą, nie zabraklo też typowego dla brytyjskiego krajobrazu murku, który ukrywał się gdzieś w tle i był dobrym dopełnieniem.
 To miejsce musialo wyglądac doprawdy czarująco w środku wiosny, kiedy było w swoim rozkwicie… skoro nawet teraz kojarzylo się z rozpoczynającą rozdzial bajki przedmową.
- Nie mam nic przeciwko. Gdzieś w skladziku powinny być wędki, a jeżeli nie… to zawsze można się w takowe wyposażyć w miasteczku. Jeżeli w ogóle będzie co łowić- odparł z faktycznie pozytywną nutą w glosie. Łowienie wydawalo się odprężające i malo wyczerpujące, a sam Irlandczyk je zaproponował, czym u Arthura na pewno zapunktowal- Ale wiesz, że na ryby trzeba będzie wczesnie wstać? To w końcu jakiś rodzaj polowania- Na polowaniach Anglia też się znal, w końcu te były hobby nie jednego króla.
Przechodzili właśnie obok niewielkiego oczka wodnego, przy którym ziemia była trochę zbyt mokra niż by się chcialo. Anglia ominął ją lukiem, aby nie naniesć do środka jeszcze więcej brudu, niż już i tak naniosą. W wodzie nie pływały rybki, za to stawik był bogaty w florę, zieloną i odrobine zapuszczoną, ale tak jak reszta ogrodu, prezentowal się nienajgorzej, a wręcz wyglądał, jakby taki zapuszczony był od początku swojego istnienia.
-Roy, Roy, kości, auto… tak, tak. Za niedlugo chyba będe musial wyslać Cię na medycyne skoro tak mocno się martwisz o mój starczy stan zdrowia, Colinie. Kto by pomyślal, ze będziesz mieć taką pasje, doprawdy- odparl prześmiewczym tonem i przystanał przed wejściem na tylnią werandę. Usiadl na schodkach, zapewne chcąc wytrzepać buty i skarpety z zalegajacego w nich piasku.
- Za cierpliwosć powinni nagradzać tak samo wysoką nagrodą jak w tych wszystkich loteriach, wtedy świat byłby naprawdę lepszym miejscem- skomentował rwanie się chlopaka do jakichkolwiek aktywności- Najpierw weźmiemy kije, masz racje. Nie dam Ci od razu broni do ręki. Broń biala różni się znacząco od tej palnej i jest w użyciu o wiele trudniejsza i bardziej wyrafinowana. Najpierw nauczysz się postawy, a przede wszystkim równowagi. Cała reszta Twoich pytan dostanie odpowiedź jak wytrzepiesz piach z butów, zaniesiesz torbę do pokoju na górze i zejdziesz n dól żeby zaczac pierwszą lekcję.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Mar 11, 2017 5:57 pm

Gdy Anglia przeżywał chwile uniesienia i powracania do wspomnień, Colin walczył z przemożną chęcią kopnięcia go w sam środek zadka, co w jego mniemaniu uchodziło za bardzo zabawną rzecz. W końcu Arthie wyglądał teraz tak poważnie, dostojnie. Nie spodziewałby się nagłego ataku małych, irlandzkich stóp. Koniec końców nie kopnął go, sam się zapatrzył gdzieś w morze, bo chyba kogoś usłyszał. Zmarszczył nos jak zdenerwowany królik, choć wcale się nie denerwował. Nie rozumiał tego całego patrzenia się głupio w przestrzeń i wędrowania myślami gdzieś w głąb swojego umysłu. Nie widział potrzeby rozpatrywania tego, co było kiedyś. W końcu już się zdarzyło, nic się z tym nie zrobi, a teraźniejszość jest rzeczą dużo ciekawszą, pełną przygód i możliwości. Poza tym wpływała na przyszłość, a ta była teraz najważniejsza, choć Norin wcale mocno nie myślał o tym, co będzie robił jutro.
- Mogę do nich zerknąć albo poprosić pewnego kukurydzianego osobnika, który się nadzwyczaj dobrze zna zarówno na średniowiecznych pieśniach jak i śmierci. Przynajmniej z jego gadaniny coś zrozumiem, bo kiedyś próbowałem te pieśni czytać i zgubiłem się po jednej stronie, bo kto takim językiem pisze?
Szedł raz za Arthurem, raz przed nim. Co chwilę go wyprzedzając, a po chwili zwalniając, żeby przyjrzeć się czemuś z większą dokładnością, bo w końcu nie zabrał ze sobą na plażę okularów. Większość świata była dla niego rozmazana. Nie zwrócił uwagi na wygląd furtki. Bardziej interesowały go rośliny porastające angielski ogród. Wiedział jednak, że będzie przez nią próbować skakać, gdy tylko Arthie nie będzie patrzył.
- Zawsze można złowić jakiegoś rybaka i od niego wyciągnąć rybkę, nie? Wstanę, ty się o to nie martw, nie? Jak coś chcę, to potrafię, ale musi mi się najpierw chcieć, a to już zupełnie inna historia, którą sam doskonale znasz, więc w sumie nie wiem, po co ci to mówię.
Wdepnął nieopatrznie bosą stopą w tę podmokłą ziemię i skrzywił się. Z ust wydobyło się krótkie „fuj”. Podniósł nogę, by zobaczyć, czy czasem nie zdeptał jakiejś żaby, bo był pewien, że musiał nadepnąć na coś okropnego.
- Tę pasję mam już od dawna, ale ostatnio trochę sobie odpuściłem zbieranie martwych żyjątek z drogi, bo ludzie się dziwnie patrzali.
Wytarł ubłoconą stopę w trawę. Trochę to pomogło, nie była już czarna, ale Anglia i tak pewnie się do niej przyczepi. Najwyżej wytrze ją skarpetkami.
Słuchał wywodu Anglii o wyższości białej broni, wytrzepując powoli, acz niedokładnie buty z piasku. Gdzieś tam czaiła się chęć ziewnięcia, którą za wszelką cenę próbował zwalczyć. Nie, żeby Anglia nudził (a nudził), po prostu nagle dopadło go całe zmęczenie podróżą, bitwą na piasku i pewnie faktem przymusu siedzenia w miejscu. To ostatnie zawsze najbardziej go dręczyło. Stagnacja wyrywała wszystkie siły życiowe obecne w tym małym ciele rudzielca.
- No spoko, ten, żaden problem. Twoją też mam zanieść? – zapytał w miarę uprzejmie. Biegając z bagażami przynajmniej się rozbudzi. – I kiedy kolacja?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Nie Mar 12, 2017 6:11 pm

Anglia przeżywał takie chwile uniesienia gdziekolwiek poza Londyn jechał.
A nawet w stolicy.
Czasami.
Niestety.
Wolałby nie, ale starcze sentymenty wypełniały go ostatnio po brzegi.
Błoto przy stawku nie zajmowało sporej cześci drogi, więc Colin musiał być naprawdę utalentowany, aby w nie wdepnąć. Arthur spojrzał na jego stopy z lekkim politowaniem kiedy sam wytrzepał buty z piasku.
-Chyba będziesz szorował dzisiaj te stopy aż Ci skóra zejdzie- skomentował irlandzkie poczynania podczas tej krótkiej przechadzki na plażę i wysypał reszte piasku ze swoich zbyt drogo i zbyt porządnie wyglądących butów. - Wytrzep wszystko porządnie- polecił mu jeszcze i wstał z drewnianych schodów, które skrzypnęły jak nadszarpnięta struna.
Anglia prawie, że wskoczyl na podest, co było bardzo żywym zachowaniem jak na niego. Nie chciał pobrudzić sobie już wytrzepanych kończyn stając znów na podłożu. Nie żeby drewniana powierzchnia podestu była czystsza, ale na pewno mniej grząska i kamienna.
-Sądze, że powinieneś trochę zaglębić się chociażby w Shakespeare’a ale na wszystko masz jeszcze czas. W końcu bycie młokosem zobowiązuje- Odparł z lekkością, czuł się bardziej odpręzony jak wysypał irytujące granulki piasku z butów i skarpet. Naprawdę irytowaly go takie małe niedogodności, więc pozbywal się ich najszybciej jak tylko było mu dane.
-To żeby Ci się kiedyś zachciało sprzatać po sobie- prawie się zasmiał, zakonczyl ten dziwny dźwięk krzywym uśmiechem.
Zmarszczył troche Brwi na następne slowa Irlandczyka i powiedzial:
-Ludzie się zawsze dziwnie patrza, ale nie zawsze trzeba ustępować- podzielil się z Colinem swoją mądrością życiową-… I tak, moją tez mozesz zabrac. Zaufam Ci i dam kluczyki do auta.
Doceń to
Arthur przymrużyl oczy, ale podał rudemu kluczyki od samochodu, które zapewne mialy przy sobie jakiś charakterystyczny bryloczek z grumpy katem, który zapewne dostał kiedyś od Alfreda. Albo sam nabył, ale się do tego nigdy w życiu nie przyzna.
-Kolacja będzie jak wróce ze sklepu. -dodał i poszedł do środka.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 12, 2017 8:45 pm

Był chłopcem o wielu talentach – plastycznych, literackich czy muzycznych – ale zdecydowanie najbardziej wyróżniał go talent do pakowania się w kłopoty, zarówno te poważniejsze , jak i mniej znaczące. W tym wypadku błoto.
- Będę je szorował tak długo, aż zejdą mi piegi i będę wyglądał jak porządny człowiek, a nie jakaś ruda bestia o posturze patyczaka. Albo coś w tym stylu. Mam nadzieję, że nie będziesz robić mi inspekcji stóp, bo boję się, że może się dla nas obojga skończyć źle i nieprzyjemnie. Ty się jeszcze bardziej na mnie zawiedziesz, a ja… będę czysty. – Ostanie słowo wypowiedział z pewną dozą grozy. Wzdrygnął się, otrząsnął jak pies wychodzący z kąpieli.
Odstawił swoje wytrzepane buty na podeście. Właściwie bliżej było temu do niechlujnego rzucenia niż ustawienia, ale Colin się tym nie przejmował. To nie były jego nowe, świecące tramposze, na które zbierał z wielkim wysiłkiem. Czasami potrafił docenić rzeczy i trud włożony w ich zdobycie. Zresztą w ostatnim nigdy nie niszczył niczego bez powodu. Jego burzliwa przeszłość powoli odchodziła do schowka. Albo nie. Czasami lubił czymś rzucić, żeby tylko wyładować swoje emocje.
- A skąd wiesz, że się nie zagłębiałem?
Uśmiechnął się w psotny sposób, który mógł niektórym skojarzyć się ze skrzatem lub inną równie wredną magiczną istotą. Złapał z pewną chciwością kluczyki do auta.
- Mój skarbek – mruknął naśladując jedną z postaci filmowych. Filmowych, bo książka była mu jakoś nie po drodze, a poza tym był za gruba. – Czuję się zaszczycony możliwością zabrania pańskiego bagażu, Panie Kirkland. – Ukłonił się nisko, acz widać było, że robi to w sposób mało wprawny i prześmiewczy. – Obiecuję nie ukraść auta i nie rozbić się nim na bramie wjazdowej.
Zasalutował jeszcze do swojej pustej głowy i poszedł po walizki.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Nie Mar 12, 2017 10:32 pm

Dotknięcie gołymi stopami skrzypiących desek znów zaprowadziło Anglika do świata wspomnień, chociaż tym razem nie dał się im pożreć. Mimo szumu morza, ostatków piasku na nagich nogach i drewnianego podłoża to wciąż nie było to samo i nigdy nie miało być. Nie ma już do czego wracać, to mogło być jednym wspomnieniem, ale nie mordęgą, która powraca przy każdym, najmniejszym szkopule. Arthur korzystając ze swojej pozycji; był odwrócony chwilowo tyłem do Colina, przygryzł wargę, wręcz ją ugryzł, aby nie oddać się zmęczeniu i sentymentowi do tych rzeczy, które odpłynęły już w dal.
Nigdy o tym nie zapomnisz.
Gdzieś tam w środku wiedział, że to prawda, ale na wierzchu mógł uznać, że jest jak najbardziej w porządku. MUSIAŁ uznać, że jest w porządku. W innym wypadku nie potrafiłby funkcjonować, wolal nie gdybać, chciał skończyć te myśl tutaj, postawić kropkę w zdaniu pisanym przestarzałym atramentem.
-Jak jeszcze spłuczesz z włosów ten rudy odcień to będzie można uznać Cię za kogoś poważnego- dodał z przekąsem i odwrocił się przodem do rozmówcy. Złapał za klamkę, ale dał Colinowi dokonczyć to, co mowił.
-Strzelam. A standardowo nie mam problemu z trafieniem w cel, poza tym mówisz, ze masz trudności z jezykiem w pieśniach o rycerzach, w takim wypadku sztuki w staroangielskim byłyby równie twardym orzechem do zgryzienia. Opracowania i adaptacje filmowe się nie liczą… chociaż, jeżeli byś obiecał, ze jednak wyszorujesz odpowiednio te stopy to moglibyśmy kiedys wybrac się do teatru. To chyba bardziej Cię zaciekawi niż zasiadanie przed iluś stronicową książką, mylę się?- Jednak dorobek kulturowy był dla każdego kraju zawsze dość istotny, a Shakespeare był angielskim pisarzem docenianym na całym świecie. Mimo, że artysta żył tyle lat temu ciągle różne motywy szekspirowskie były żywe w kulturze, Arthurowi jak najbardziej to odpowiadalo, bo dlaczego miałoby nie? Zachęcanie ludzi do sztuki i dorobku kulturowego to nic okropnego, wręcz odwrotnie. Poza tym te sztuki kojarzyly mu się z królową Elżbietą Tudor, do której miał nie lada sentyment. Chyba jeszcze większy niż do morza i żeglugi. Zapamiętał te kobietę nad wymiar pozytywnie na tyle, że trudno było mu zastąpić relacje jaką z nią wykształcil przez wszystkie lata życia Władczyni. Nazywając to milością splugawiło by się faktyczne znaczenie ich partnerstwa. Zrozumienie byloby lepszym określeniem.
Nie.
Dość.
-Już, już. Bo poprzez splukiwanie rudego nie mialem na myśli stoczenie się do poziomu wygnanego hobbita, miej że litość- Oczywiście, ze wiedział. Musial wiedzieć. Był nerdem i razem z Walią plakali na tolkienowskich filmach oraz przezywali fragmenty z książek. Nie jest to niczym nowym, ale zapewne ani Walijczyk, ani Anglik nie dzielili się tym ze swiatem zewnętrznym. Taki ich mały sekret.
-Tak, oczywiście. Naucz się najpierw kłaniać i nie wejdź w ten płot nawet nie wsiadając do samochodu!- krzyknał jeszcze za młodym, kiedy ten zapewne polecial po te bagaże.
Anglia został sam ze swoimi myślami. Niedobrze.
Wszedł do domu tylnym wejściem, aby znaleźć się w sporych rozmiarów salonie. Pomieszczenie, mimo dzisiejszych kłębiących się chmur na niebie wciąż było jasne. Meble były z jasnego drewna i swoja wielkością nie przytłaczały pokoju. Okna, wychodzące na ogród łapały też kawałek morza co było nad wymiar kojącym widokiem. Osoba skora do marzeń odnalazłaby to miejsce dogodnym. Dywany wyglądały na stare, ale nie zaniedbane. Ożywiały pokoj swoimi pstrokatymi barwami i różnorodnością wzorów. Kominek nie był centralnym punktem pokoju, chował się z boku i był raczej niewielkich rozmiarów. Można rzecz, że wtapiał się w jasne udekorowanie nadmorskiego salonu. Na ścianach wisialy pomniejsze obrazy, czasami nawet zdjęcia, chociaż tych było znacznie mniej. Wiekszość ram było do siebie podobnych, tylko jedna się wyróżniała. Nalezala do obrazu wiszącego w centralnym punkcie pomieszczenia, dziełem ten był Ostatni rejs Temeraire. Oryginał znajdował się w Tate Galery, w Londynie, ale kto wie? Może ten wiszący tutaj był prawdziwy. Raczej nikt w to nie wnikał, a Arthur uwielbiał patrzeć na impresjonistyczny obraz tak dobrze wpasowujący się w kolorystykę pokoju i oddajacy atmosfere tego miejsca.
Przeszedł przez pokój bez większego skupiania się na jego szczegółach i otworzyl Colinowi przednie drzwi, aby ten mogł wniesć walizki. Odlożyl buty obok drzwi wejściowych. Ostatecznie zebrał się do sklepu, w koncu mlodszy mężczyzna wyraził chęć na kolacje, a w domu nie było nic do jedzenia. Podróż przebiegła mu bez znaczych trudności, ale po drodze rozpadał się deszcz. Nie żeby było to czymś zaskakujacym. Pagórkowaty i klifowy krajobraz nadmorskiej miejscowości wydawal się pragnąć ulewy, wręcz ja przyciągać, ale cóż. Sam deszcz krzyżowal plany Colina i Arthura. Z tego powodu pierwsza lekcja musiała odbyć się dopiero na dzień jutrzejszy. Po wieczornych scysjach przy kolacji i siedzeniu do poźna Anglia z ulgą polozył się spać.


Kolejny dzień nie zawiodł pogoda, przynajmniej z rana. Anglik wstał jeszcze przed dziewiątą, oczekujac, że nie będzie musial budzić Colina i ten sam za jakąś godzine, dwie doprowadzi się do porządku. Zszedł na dół po drewnianych schodach zatrzymujac się na połpietrze i przyglądając roślinom. Doglądnal ich, czy aby na pewno osoby odpowiedzialne za oporządzanie domu się wywiązują. Nie znalazł zadnych niedociągnięć, więc po porannej toalecie wykonanej nad wymiar wolno i ociężale był w stanie zrobić sobie niewielkie śniadanie zapewne w postaci jakiegoś podsmażanego mięsa i jajecznicy. Oczywiscie nie zapominając o czarnej herbacie.
W kuchni pachnialo jajkiem i odrobine przypalonym bekonem, a Anglii to odpowiadało. Przeszedł, wraz z zapachem do jadalni i usiadł na jednym z krzeseł delektując się widokiem oraz zmianą środowiska na to parę dni. Smak herbaty podkreślil tylko kulinarne przeżycia poranne i ożywil kubki smakowe. Do tego wszystkiego doszła niezapomniana woń starego papieru z wielokrotnie używanej książki oraz odgłosy tańczącego na zewnatrz wiatru.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 12, 2017 11:36 pm

Prychnął, gdy Anglia rzucił uwagę o kolorze jego włosów. Nie dodał nic więcej. Nie miał kompleksów spowodowanych swoim wyglądem. Mu bardzo odpowiadał, więc innym też musiał, a jak nie, to prawdopodobnie mieli jakiś problem i w sumie mogliby się od niego odczepić, zająć się sobą, a nie wynajdywać jakieś dziury we wszystkim, lecząc swoje małe ego.
Przekręcił oczami, gdy ten zaczął swoją dywagację na temat języka. Trudno nie było mieć problemów, gdy nawet się z takimi rzeczami nie spotykał. Colin pojawił się trochę za późno na świecie, by rozumieć, co ten Szekspir pisał, nie zaglądając do jakiejś pomocy. Nawet tego nie ukrywał. Z drugiej strony był pewien, że Anglia mógłby mieć problemy ze zrozumieniem nowej mowy stworzonej przez młodzież w ostatnich latach. W końcu to taki zgrzybiały dziad. Przytyki Colina mało obchodziły, wręcz bawiły, bo zabawnie było widzieć takie wywyższanie się kosztem biednego dziecka.
- Wiesz, że sam mogę iść do teatru?
Choć raczej tego nie zrobi. Zdecydowanie bardziej interesowała go młodzieżowa kultura albo bardziej irlandzkie rzeczy. Nie jakieś Szekspiry. Wolał pieśni, a nie jakieś dramaty. Anglia z pewnością by się złościł, że nie docenia jego dziedzictwa kulturowego, ale czego uszy nie słyszą, za to potem nie ma opieprzu.
Do zwyczajnego hobbita było mu trochę daleko. Za do z Golumem mógłby się nawet lekko utożsamiać, chociażby samą budową ciała. Nie odpowiedział już na te zaczepki.
Przyniesienie bagaży nie było rzeczą nadzwyczajnie trudną, więc dość szybko się z tym uporał. Problem się zaczął, gdy okazało się, że kanapka wymsknęła się z woreczka i ubrudziła masłem połowę zawartości colinowego dobytku. Tym jednak zajmie się później, bo przecież mieli walczyć na miecze!
… ale nie powalczyli. Pogoda nie dopisała, a Anglia nie chciał stracić cennych obrazów czy innych starożytnych, z punktu widzenia Norina, bibelotów. Po zjedzonej kolacji Colin nawet nie zauważył kiedy zasnął.
Obudził się wcześnie sam, czy m był zaskoczony. Zazwyczaj potrzeba było co najmniej 5 budzików ustawionych w odpowiednich odstępach, by ściągnąć go z łóżka przed południem. Wczorajsza kolacja była już dawnym wspomnieniem. Poczuł w żołądku dziwną pustkę. Nie trudził się jeszcze ubieraniem lub doprowadzaniem swojej rudości do porządku. Zesnuł się ze schodów, z lekko przymkniętymi oczami. To z kuchni dobiegały te niesamowite zapachy, ale nikogo w środku nie zastał. Powłócząc nogami przeszedł do jadalni.
Anglia. Kogo innego mógł się w sumie spodziewać?
- Hej…  - przerwał w połowie, żeby jeszcze sobie ziewnąć – Arthie. Jest jeszcze coś do jedzenia?
Podrapał się po brzuchu, odsłaniając spod bluzki kawałek ciała.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Wto Mar 21, 2017 2:14 pm

Z fikcyjnego świata literatury wyrwał go znajomy, zaspany głos. Anglia ślamazarnie przerzucił wzrok z liter na poranną egzystencję Colina i zawiesił na nim spojrzenie.
-Dzień dobry.- przywitał chłopaka odkładając tomik na stół obok już pustego talerza, który wypadałoby odnieść do kuchni.- Jak Ci się spało?- zapytał jeszcze zanim Irlandczyk dodał wzmiankę o jedzeniu.
-Och.- Anglia wydał z siebie takowy dźwięk i wewnętrznie nie posiadał się ze zdziwienia. Przypalił bekon, ale przecież Colin nie jest wymagający, prawda? No. Nie kulinarnie.-Coś powinno zostać, zrobiłem trochę więcej. Dobrze, że tak wcześnie wstałeś, powinno być jeszcze ciepłe-odparł wstając od stołu, rzucając ostatnie spojrzenie na tańczący za oknem wiatr i podnosząc brudną zastawę. Przeszedł powoli do kuchni mijając, prawie negliżującego się rudzielca i wymanewrował z tym talerzem na tyle, aby nie zderzyli się w przejściu.
-Nastaw wodę na herbatę i nie pokazuj światu z rana swoich kośtunków, ładnie proszę-odparł z niewielkim rozbawieniem w głosie. Talerz został odstawiony do zlewu, Anglia odkręcił wodę, której szum wypełnił na chwilę kuchnię znacznie bardziej niż wcześniejsze odgłosy skwierczenia i podsmażania.
-Jak szybko zjesz i się ubierzesz to skorzystamy z tego porannego apogeum ciepła i uda nam się odrobić te wczorajszą, straconą lekcję.-Nałożył Colinowi na talerz jajko, które zostało na patelni i dodał dwie kromki chleba, widząc, że jakby chłopak miał to robić sam to zajęłoby to wieki.
-Proszę, widelec jest w trzeciej szufladzie od lewej, nóż też, zaraz zrobię Ci herbaty- odparł spokojnie wyciągając talerz w kierunku rudego. Skoro już się zajął kuchennymi sprawami to doprowadzi je do końca.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Mar 21, 2017 2:42 pm

Przyglądał się, jak Anglia krząta się po kuchni. Wszystko docierało do niego z pewnym opóźnieniem. Próbował się skupić na czymkolwiek, ale wychodziło mu to z marnyn skutkiem.
- Chcę takie łóżko u siebie w domu - odpowiedział takim samym, nieco sennym tonem.
Podczas tego krótkiego pobytu już zakochał się po uszy w miękkim materacu tej rezydencji. Jego domowe łóżko bardziej przypominało kawałej dechy i cienką warstwę gąbki. Wyglądało okropnie, ale było tanie, więc w razie uszkodzenia za nim nie płakał. Kiedyś miał plan wymienić je na coś lepszego, ale pieniądze odkładane na ten zakup dziwnyn trafem rozpłynęły się w jedną noc. Nie płakał. I tak dużo czasu spędzał poza swoim miejscem zamieszkania, a ta strata tylko zwiększyła częstotliwość jego włojaży po kanapach braci i innych znajomych.
- Woda... - mruknął pod nosem, przemieszczając się w kierunku czajnika. Nastawił wodę. - Tylko ty to widzisz... Chyba że jesteś całym światem? - zapytał uśmiechając się lekko. Powoli się rozbudzał. Przestał drapać się po brzuchu. Zamiast tego przeniósł dłoń na plecy, bo teraz tam zaczęło go swędzieć. - Miałem jakiś dziwny sen. Nie pamiętam, o czym, ale był dziwny. Jak wstałem to miałem takie śmieszne uczucie... - pomruczał do siebie, spoglądając na czajnik pustym wzrokiem. - Spoko - odpowiedział jeszcze w sprawie porannego treningu. Wyciągnął nóż i widelec. Przyjrzał się swojemu odbiciu w pierwszym. Zdeformowana twarz wyglądała zabawnie. Parsknął krótkim śmiechem. - Padało w ogóle w nocy? Czy mi się to śniło?
Przeniósł wzrok na Anglię, a potem na talerz z jedzeniem, który trzymał. Ruchami przypominającymi te reprezentowane przez zombie, zabrał swoją porcję. Zaczął jeść na stojąco, bo po co miał siadać? Przypalone fragmenty faktycznie mu nie przeszkadzały, bo nawet ich nie poczuł.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Wto Mar 21, 2017 3:08 pm


Trochę tęskno było mu do momentów, gdy spanie było wartością najważniejszą, a wstawanie przed 9 wcale nie było zakodowane w mózgu jak odruch Pawłowa. Cóż, całe wieki wypełniania obowiązków i funkcjonowania przekładanego nad odpoczynek tak się właśnie odbijało na angielskim sypianiu. Krótkie, mało głębokie i niewystarczająco odprężające. Mimo to, wstawał, robił śniadanie, a odpoczywał przy przekartkowywaniu kolejnej już znanej bądź kompletnie obcej książki. Dotyk kartek był zawsze bardziej kojący od snu. To wcale nie pracoholizm.
-Żeby Cię plecy nie zaczęły boleć, od miękkiego materaca tak bywa-napomknął. Sam miał twardy, bo nie potrafił się wysypiać kiedy zapadał sie wraz z materiałem w głąb łóżka. Plecy go wtedy bolały i nie mógł się całkowicie wyprostować rano. Nie było to zjawisko spowodowane starczym wiekiem, a odwiecznie towarzysząca mu sytuacja. Wolałby spać na podłodze niż na najmiększym, najbardziej ekskluzywnym materacu. Życie zahartowało, a przyzwyczajenia nie opuszczały.
Wyciągnął filiżankę i zalał Irlandczykowi czarną herbatę, zaraz ściągnął cukierniczkę z zawieszonej pod szafkami półki i postawił obok naczynia z ciemnym płynem rozchodzącym się po przeźroczystej wodzie jak farba z brudnego pędzla.
-To zależy w jakiej percepcji i dla kogo. Cały świat to nie tak dużo, jak kiedyś się wydawało- powiedział pewnie i biorąc naczynie wraz z cukierniczką do ręki chciał przejść do jadalni-Idziesz?-dodał-Chyba nie zamierzasz jesć na stojąco? Usiądź, źle Ci się wszystko przetrawi i nie wydawało Ci się, padał deszcz.- Dudnił, rytmicznie uderzał o szybę i parapet i zalewał świat potokiem nocnego oczyszczenia.
Po tych słowach sam poszedł do stołu i do swojej, zostawionej tam herbaty, która była punktem wyjścia tej czynności. Kiedy Colin wszedł do pomieszczenia Anglia mogł dopiero kontynuować swoje wywody.
-Zmianie miejsca zawsze towarzyszą dziwne sny, to momentami męczące, bo w ogole człowiek nie wypoczywa.-Postawił cukierniczkę i colinową herbatę na stole, a sam zajął się swoim napojem.-Z innej strony w tym domu mieszkało wcześniej sporo rodzin, no. Może nie sporo, ale wielu ludzi. Źle powiedziałem-zawahał się na chwilę- Każdy zostawia coś po sobie. Czy to wspomnienie, czy krótki spirytystyczny epizod, co dla wrazliwszych jest odczuwalne…, a że komunikujesz się z wróżkami, to założe się, ze właśnie to wpłynęło bardziej na Twoje sny. Nie pamiętasz co dokładnie w nich było?

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Mar 21, 2017 3:40 pm

- Nie jestem staruchem, żeby bolały mnie plecy...
Nie miał w życiu za wielu wygód, a nawet teraz, jak mógł sobie na nie pozwolić, nie zwracał na nie uwagi, jeśli przypadkiem z jakąś się nie spotkał. Miękkie łóżko było dla niego pewną abstrakcją, która idealnie pasowała do innych osób, ale nie dla niego. Wolał kanapę albo podłogę. Te do niczego nie zobowiązywały, mógł je w dowolnyn momencie porzucić, zmienić, przeprowadzić się bez problemu. Wielkie, miękkie łóżko nie pozwalało na taką wolność. Jeśli kupiłeś coś takiego, jasno mówiłeś światu, że tutaj chcesz spać do końca życia, a przynajmniej przez najbliższe kilka lat. Inaczej marnotrawiłeś pieniądze i swój czas.
- Dla kogoś na pewno jesteś całym światem. Albo prawie całym... - mruknął cicho, bardziej do siebie.
Poszedł za Anglią do jadalni. Usiadł na jednym z wolnych miejsc, ale nie postawił talerze na stole. Wolał go trzymać. Czuł się z tym wygodniej.
Słuchał spokojnie, co Arthie miał do powiedzenia. Nie przerywał mu głównie dlatego, że jadł. Jajecznica dość mocno zajęła jego myśli, więc część słów nawet do niego nie dotarła. Dźgnął boczek widelcem, przyjrzał się mu dokładnie, po czym schrupał ze smakiem.
- Nie chcę pamiętać, co mi się śni...
Podrapał się końcówką widelca po nosie. Odstawił pusty talerz na stół, żeby zaraz zająć dłonie herbatą.
- A tobie się nic nie śniło?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Pon Mar 27, 2017 3:25 pm

-Twoje pojęcie o niektórych sprawach, doprawdy przerasta moje oczekiwania- mruknął niezbyt lakonicznie, za to znacząco i sarkastycznie.
Angielskie spojrzenie utkwione było w zawartości filiżanki, w stygnącej herbacie i widocznych na dnie fusach dających wodzie ten smak, od którego większość Wyspiarzy była zapewne uzależniona. Oczywiście, że mu się coś śniło, zazwyczaj stara się o tym nie myśleć po wstaniu, więc rozumiał pojęcie Irlandczyka. Niestety, niektóre sny odciskały zbyt duże piętno w odczuciach i po przebudzeniu wciąż czuło się niepewność, strach, tęsknotę czy cokolwiek, czego dany sen akurat dotyczył.
- Dość sensownie-przyznał- niepotrzebnie zajmować sobie głowę takimi głupotami i marnować cenny czas.-Popił herbaty przyglądając się Colinowi kończącemu swoją śniadaniową porcję. Szybko mu poszło, to Anglię trochę łechtało w zbolałe, kuchenne ego. Myśl, ze Irlandia zjadłby wszystko skrzętnie ukrywał w odmętach umysłu.
-Niespecjalnie, albo po prostu tego nie pamiętam.-Arthur miał to do siebie, ze kłamstwa wychodziły mu z ust nazbyt naturalnie. Jakby od początku był przyzwyczajony, że co drugie wypowiedziane słowo ma być nieprawdziwe lub nie do końca zgadzające się z faktami. Głupstwo. Przy kolejnym łyku herbaty przemknął mu przez umysł obraz ze snu i nie chcąc oddać się odczuciom melancholii i nostalgii wstał od stołu.
-Jak skończysz to włóż wszystko do zlewu, pójdę przygotować potrzebne rzeczy na zewnątrz, a ty się jeszcze ubierz. Jest słońce, ale wiatr wieje nawet mocniej niż wczoraj-napomknął jeszcze i sam po drodze wstawił naczynia, po sobie do zlewu. Potem poszedł na ogród i do wspomnianego, już wczoraj składzika, w którym mogły się znajdować jakieś sensowne, lub mniej kije. Z resztą… i tak zaczną od ćwiczeń na równowagę, więc szukał „broni” tylko na wszelki wypadek. W końcu Colin mógł się okazać nad wyraz utalentowany, Arthur nie chciał tego wykluczać.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Pon Mar 27, 2017 11:50 pm

Colin nie był typem inteligenta, więc faktycznie jego pojęcie o większości rzeczy było… dość kiepskie. Nie przeszkadzało to mu byciem dzieckiem ciekawym otaczającego go świata, więc jeśli zobaczył coś interesującego z pewnością próbował się dowiedzieć, jak to działa. Często przerastało to jego mały móżdżek, więc po prostu zapamiętywał najistotniejsze fakty i tyle mu do szczęścia wystarczyło. Nie musiał być specem w każdej dziedzinie, miał kilka swoich upodobań, których się trzymał. Nie kurczowo, ale po prostu lubił robić pewne rzeczy.
- Widzisz, jestem taki zaskakujący, że przerastam twoje oczekiwania. – Zaśmiał się wesoło. Przyglądał się chwilę, jak Anglia gapi się w pustą filiżankę, by zaraz się odezwać – Co? Próbujesz wyczytać swoją przyszłość. Ten, nie musisz. Ja już ci mogę powiedzieć, że cię pokonam czy coś!
Sny nie wydawały mu się głupotą. Były bardzo ważną częścią życia, odskocznią od szarej rzeczywistości, bo nawet ta colinowa powinna być nudna i przytłaczająca w jakiś sposób. Problem była ich tematyka, która niespecjalnie pomagała w trudnych chwilach, jakie teraz znowu przeżywał. Szukał więc ucieczki w inny sposób – przylepiając się do ludzi. W ich towarzystwie potrafił na jakiś czas zapomnieć o wszystkim i skupić się na teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość się nie liczyły.
- Zaraz… to tu nie ma zmywarki?
Wydawał się lekko zaskoczony. On w swoim małym pokoju na poddaszu nie miał miejsca na takie wygody, ale po Arthurze spodziewał się takiego sprzętu pierwszej potrzeby.
Dokończył spokojnie herbatę, po czym faktycznie wstawił naczynia do zlewu. Same się magicznie pomyją. Przyjdą małe skrzaty albo wróżki i załatwią sprawę. Przynajmniej tak sobie próbował wmówić, gdy się ubierał. Jego energia powróciła już w stu procentach, więc gdy zamiast schodzić grzecznie po schodach, skakał po nich jak kot, omijając niektóre stopnie z gracją.
Wyszedł na słońce, przysłaniając oczy dłonią. Za jasno. Nie był przyzwyczajony do takiej pogody. Szybko odnalazł wzrokiem Anglię. Podszedł do niego, szczerząc się jak głupi do sera.
- To co doktorku? Robimy średniowieczną imprezę?

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Pon Kwi 03, 2017 2:38 pm

Drzwi prowadzące na ogród nie były zamknięte, więc wiatr wziął je za całkiem przystępną zabawkę i bujał nimi to w jedną, to w drugą stronę. Nie było, jednak na tyle mocny, aby narobić większych szkód. Wejście do komórki nie miało już takiej swobody, bo zostało zamknięte zaraz po wyciągnięciu z pomieszczenia najpotrzebniejszych rzeczy. Ten budynek był starszy i mniej zadbany, więc pogoda mogła mu narobić trochę większych szkód.
Arthur przysiadł na pobliskiej ławce i czekał chwile na Colina. Brakowało mu teraz fajki i starej książki, którą zostawił na stole w kuchni, aby idealnie wpasować się w ogrodowy krajobraz. Wróżenie, o którym Irlandczyk wspomniał chwile temu w kuchni skojarzyło się Arthurowi z nieprzyjemnym wydarzeniem sprzed pięćdziesięciu lat. Wiedział, że chłopak tylko żartuje i, ze nie miał nic złego na myśli, ale nostalgicznego ukłucia nie mógł powstrzymać. Skrzywił się lekko, bo znów został sam ze swoimi nieprzyjemnymi myślami. Sentymentalny starzec, nie. Tak nie może być.
-Nie ma zmywarki, ty możesz nią chwilowo zostać jak Ci tak jej brak- odparł kiedy tylko rudy się pojawił, bo wcześniej nie zdążył odpowiedzieć mu na pytanie, a raczej nie chciał krzyczeć z zewnątrz.
Wstał podchodząc bliżej chłopaka i spoglądnął to na niego, to na kije, które wytaszczył z komórki.
-Najpierw robimy wschodnią. Nazwij to jak chcesz. Równowaga.- mówił skrótami, bo już wcześniej tłumaczył Colinowi od czego zaczną. Utrzymywanie równowagi kojarzyło mu się ze wschodnimi sztukami walki, choć tak naprawdę było ważne w większości sportów i walk, nie tylko tych z Azji.
-Nie martw się, nie musisz chodzić z książkami na głowie- Uśmiechnął się krzywo pod nosem- na Twoją prosta postawę przestałem już liczyć. Tak czy siak. Najważniejszym nie jest wymachiwanie bronią w prawo czy w lewo, a bycie delikatnym, a zarazem zdecydowanym w jednym momencie.
Do wszystkiego potrzebna jest teoria, a zwłaszcza do umiejętności, których ludzie uczą się po parę, albo parędziesiąt lat. Bez tego nie można powiedzieć, że jest się gotowym.
-Stań w lekkim rozkroku, wysuń lewą nogę do przodu, ugnij ją lekko. Nie skupiaj się na tym, co robisz. Trochę jakbyś chciał kogoś uderzyć z prawego sierpowego.
Arthur uniósł jedną Brew, chciał sprawdzić czy Colin w ogóle wie czym równowaga jest, czy potrafi ja utrzymać. Jeżeli tak, mogą zacząć dalsza naukę, jak nie to trzeba będzie skupić się na samej podstawie.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Kwi 04, 2017 12:17 am

- A czy ja ci wyglądam na jakiegoś Polaka, żeby zmywać angielskie gary?
Potarł nos. Tylko tak mówił. Pewnie będzie zmywać, ale w życiu się nie będzie do takiej roboty rwał. To był obowiązek, a on nie lubił obowiązków. Tym bardziej takich wymuszonych przez inne osoby. Z tego powodu w jego zlewie zazwyczaj naczynia zdążyły zakwitnąć, nim zostały umyte. Nie pomagał fakt, że zbyt często jadł na miejście z jednorazowych tacek, a do śniadania używał jednego noża i łyżeczki.
- Wiem, jak się bić.
Zmarszczył Brwi, bo Anglia albo o czymś zapominał, albo celowo traktował go jak poczatkującego gnojka. Żadna z opcji mu się nie podobała, chociaż druga z pewnością była dużo bardziej irytująca, bo zapominać się każdemu zdarza. Nie należało lekceważyć Iralndczyka, szczegółnie takiego narwanego. Zamierzał jednak Anglię zaskoczyć w nieco bardziej pozytywny sposób niż zazwyczaj. Przekręcił jeszcze oczyma, bo robił w tym momencie rzeczy raczej średnio potrzbne, bo w jego mniemaniu już całkiem dobrze przez niego opanowane. Niemniej stanął w wymaganej przez Anglię pozycji. Wyprostował nawet plecy, przestając się garbić i jednocześnie nie wyglądając na taki wielki worek nieszczęścia.
- Tak se może być? Z tymi książkami to się nie śpiesz, lekcje tańca mamy umówione na przyszły miesiąc.
Rzucił jeszcze żartem i czekał na dalsze instrukcje, stojąc w tej pozie.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Wto Kwi 04, 2017 9:46 am

-Nie wątpię.
Anglia nie ruszył się z miejsca, przyglądał się poczynaniom Colina ze spokojem. Właściwie nie było jeszcze za co chwalić i nie było też za co ganić. Wiedział, że chłopak na pewno ma jakąś wprawę w ulicznych bójkach, czy innych przepychankach, ale to tylko niewielki wstęp do faktycznej walki.
-Cudnie, jak ten irlandzki to poślemy Cię na Eurowizję… i tak nigdy nie wygrywamy, więc nie będziesz miał żadnej presji- odparł i parsknął krótko pod nosem każąc Irlandczykowi stać w takiej pozycji jeszcze jakiś czas, dobrze było popatrzeć jak nie jest go pełno dookoła.
-Ale skoro tak szarżujesz to zrób mi jaskółkę na początek, zobaczymy ile z tego, co mówisz jest prawdą.
Cóż, jak wcześniej Anglia wspominał równowaga przede wszystkim. Jest jeszcze jedna kwestia, o której nie wspomniał; cierpliwość. O tym, celowo nie chciał Colinowi mówic. Narwani i lekkomyślni, chociaż dobrze bijący się rycerze szybko tracili ziemie, dobytek, czy, co w ich przypadku najgorsze życie. Akurat umieranie nacjom nie groziło, ale Arthur mógł bardzo trafnie wskazać przykład Szkocji. Dobry wojownik, a brak cierpliwości i pomyślunku urządziło go tak, jak nigdy nie chciał skończyć. Można, więc powiedzieć, ze te pierwsze ćwiczenia były nie tylko początkiem jakiegokolwiek treningu, ale również testem na cierpliwość.
- Znam jeszcze parę ćwiczeń baletowych, nie nastawiaj się na nic emocjonującego- Podjudzał, był mendą. Ale czym byłby sprawdzian bez haczyków?
Wiatr zawiał gdzieś w tle, ale nie był to mocny podmuch, stare liście, jeszcze z poprzedniej jesieni zostały zawiane gdzieś za furtkę, na posesji panowała cisza i spokój. No, a na środku ogródka stał wyprostowany Irlandczyk próbujący udowodnić światu, że coś potrafi. A raczej Anglii.
Ale Anglia to świat.
Tak.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Kwi 04, 2017 3:29 pm

Anglia spokojnie sobie stał, a on robił z siebie idiotę. Znaczy się równowaga we wszechświecie została zachowana, nic nowego się nie działo. Nie przeszkadzało mu to. Kto by się przejmował takimi głupotami? Na pewno ktoś, komu zależało na opini innych osób. Colin do nich nie należał.
- Ty se uważaj, bo z moim słowiczym głosem wygram, a ty będziesz musiał potem to wszystko organizować.
Przysunął lewą nogę do siebie, stając przez chwilę jak na baczność, by zaraz przejść do zgrabnej jaskółki.
- Sprawdzasz, czy sobie rano nie popiłem? - Chciał się zaśmiać, ale mogło to zakłócić jego równowagę, więc zabrzmiał nieco sztywno jak na siebie. - A jak mamy se ćwiczyć ten mój irlandzki, to ja będę uczył ciebie, nie?
Nie był pewien, czy taka intensywna lekcja w colinowym stylu nie doprowadziłaby Anglii do niezbyt używalnego stanu. Z drugiej strony chciałby zobaczyć podskakującego Arthura. To by było zabawne przedstawienie, warte poświęcenia kilku godzin.
- A jak mam ćwiczyć balety to mogłem iść do Scottiego. On to się na baletach zna!
Chybnął się lekko, ale nadal twardo stał w jaskółkowej pozie, mimo powoli zaczynających boleć nóg.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Sro Kwi 05, 2017 1:28 pm

Arthur nie musiał ośmieszać Colina. Po pierwsze nawet nie miał tego na celu, po drugie Irlandczyk wspaniale radził sobie z tym sam. Po chwilowym lustrowaniu irlandzkich poczynań wzrokiem Anglia przeszedł bliżej komórki, gdzie zostawił, wcześniej wyciągnięte kijki.
-Uważaj żeby nie polecieć za blisko słońca, skowronku- Odwołał się do mitu o Ikarze, nie był pewny czy Colin załapie sam mitologiczny wątek, ale sens zdania nie był wcale taki trudny, a Arthur nie uważał Irlandii za skończonego kretyna.
-Scott ostatnio zna się tylko na siedzeniu w fotelu i marudzeniu. Dopóki robi to poza zasięgiem moich uszu, niech robi.
Anglia miał często dość pretensji całego świata, nie uważał ich za uzasadnione. Zasada we wszechświecie jest prosta; ten kto wygrywa zgarnia wszystko, a przynajmniej większą część. Na taka wygraną trzeba, też sobie zapracować, więc od Arthura tym bardziej odbijały się cudze zarzuty. Nie miał zamiaru odpowiadać za czyjąś nieudolność. Każdy musi radzić sobie sam, tak to, stety lub nie, wygląda.
- Orientuj się, ptaszku- Przyłożył chłopakowi koniec jednego z kijków do pleców- Nie zmieniaj pozycji i złap swoją broń, jak nie złapiesz albo stracisz równowagę będziesz się bił bez.
To wcale nie tak, że Anglia był bezwzględny, no, może trochę. Nie miał zamiaru obniżać poprzeczki, zwłaszcza jak Irlandczyk uważał, że tak świetnie sobie radzi.
Każdy ponosi konsekwencję.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Kwi 05, 2017 7:32 pm

Zawsze pozostawała przed nim otwarta ścieżka kariery błazna. Przed Colinem, nie Arthurem, bo Anglia raczej nie nadawał się do takiego zabawiania publiczności, choć byli specjalni klowni, którzy specjalizowali się w nieco bardziej makabrycznej wersji swojego jestestwa i kto wie? Może by to blondynowi idealnie przypasowało.
Mit o Ikrarze nawet nie przyszedł mu na myśl, bo skupił się na zupełnie innej części wypowiedzi. Zmarszczył Brwi, czując się niejako obrażony. Nie był skowronkiem. Skowronki darły ryja, jak to pięknie sam rudzielec kiedyś określił, a nie śpiewały piękne piosenki niczym słowiki. Przecież Colin wcale nie był jak skowro… A nie. Jednak był, jak się nad tym chociaż chwilę zastanowić. Z drugiej strony niektórym i skowronki się podobały, więc nadal miał szansę na narobienie Anglii obowiązków Eurowizyjnych. Oczywiście tylko w tych ich słownych przepychankach, bo w prawdziwym życiu z pewnością nie puściłby go na taką imprezę, ani sam Colin by się nie pchał do udziału. Byłoby to zbyt ryzykowne nawet jak na niego.
Arthur miał w sobie coś z sadysty. Może nawet nie coś,  bardzo dużo czegoś. Lubił się w jakiś sposób znęcać nad innymi, a przynajmniej tak było w mniemaniu Colina, bo tego, co się w głowie brata czaiło, nie czytał.
- Ty se uważaj, żebym nie odleciał do ciepłych krajów.
Spróbował sięgnąć do kijka, ale jakby się nie wygiął, okazywało się, że ma za krótkie rączki albo czuł, że zaraz straci równowagę. W końcu się zdenerwował, zrobił nieco zbyt gwałtowny ruch, co skończyło się tym, że wylądował bokiem na trawie.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Nie Kwi 09, 2017 5:24 pm

Przemieścił się szybko tak, aby nie zostać pokiereszowanym przy tym irlandzkim upadku. Odskoczył nazbyt zwinnie jak na siebie, przynajmniej nie wyglądał na takiego, który by tak potrafił. Arthur w dzisiejszych czasach kojarzył się z papierami i gorącą herbatą, a co się z tym wiązało również ze starymi pulowerami i zasiedziałym trybem życia. Sam wyraził cichą zgodę na taką wizję, uważając, że nie wszystkim trzeba się przechwalać na prawo i lewo. Takie zdanie o Angliku mijało się, jednak z prawdą. W końcu Arthur miał za sobą wiele lat fizycznego wysiłku jak i również zaciętego bronienia wszystkiego, co zdobył. Ktoś taki musiał dobrze radzić sobie z jakimkolwiek przeciwnikiem.
Korzystając z irlandzkiej dezorientacji spowodowanej upadkiem przyłożył mu kijka do klatki piersiowej, w miejscu, pod którym biło serce.
-To żeś odleciał, nawet pingwin pochwaliłby się ładniejszą rozpiętością skrzydeł – Cóż, podbudowującym nauczycielem Anglia na pewno nie był, za to wymagającym.
-To tyle by było z Twojego opanowania. Musisz robić ćwiczenia na równowagę i koncentrację, najlepiej na dworze. Więcej rzeczy może Cię tu rozproszyć, więc nie będziesz marudził, ze jest tak łatwo.
Czy Anglia próbował coś Colinowi udowodnić? Nie. Chciał mu tylko pokazać, że ten musi najpierw odrobinę poćwiczyć, a potem dopiero może przejść do prawdziwego „kopania tyłków”. Bez dobrych podstaw każdy dom się zawali.
To samo tyczy się państwa, więc Arthur naprawdę wiedział co robi.
Byłe Imperium mówi samo za siebie.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Pon Kwi 10, 2017 10:35 pm

Leżał na boczku jak francuska dziewczyna.
Albo nie. Bliżej mu było do rozzłoszczonego szczeniaka, który lada chwila może pogryźć kapeć właściciela, jeśli ten nie zajmie się nim odpowiednio. Mina mówiła wszystko. Colin nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Przekręcił się na plecy, więc gest Arthura z przykładaniem miecza pod serce wyglądał jeszcze bardziej dramatycznie.
Złość nie była długa, jak każde uczucie, które nawiedzało Irlandczyka. Uśmiechnął się zaraz wesoło na ten żart o pingwinach.
- No wiesz, nie latam se za dobrze, ale pływać umiem. We wszystkim nie można być dobrym, nie? A ja ci mówię, że równowagę to mam dobrą, tylko mnie te wszystkie ptaszki i kwiatki rozpraszają, bo jak ja się mam skupić, jak się tyle rzeczy dookoła dzieje? Nawet jakbym se chciał, to nie mogę i ty to chyba doskonale wiesz, ale ja ci mówię, że jak dojdzie do prawdziwego starcia to mnie żaden ptaszek nie przeszkodzi.
Mówienie takich rzeczy z jego obecnej pozycji z pewnością nie wyglądało pokrzepiająco, a raczej żałośnie, co Colinowi wcale nie przeszkadzało być gotowym do dalszych działań. Jak się za coś zawziął, trudno go było oderwać, a ten cały wyjazd bardzo mu się podobał, więc nawet niezbyt pokrzepiające gadanie Arthura na niego nie działało. Zresztą nigdy nie działało za dobrze, bo Irlandczyk jakoś nie przejmował się słowami innych osób i zawsze robił po swojemu. Nie miał też w zwyczaju się poddawać, szczególnie z powodu takich błahostek jak przegrana. Irlandzkie szczęście, które go prześladowało, nauczyło, by nie zwracać uwagi na trudności losu i przeć nadal przed siebie. W końcu po każdej burzy wychodzi słońce, nie? Albo ewentualnie więcej deszczu, jeśli mówimy o wyspiarskich warunkach.
- To co? Teraz mnie zabijesz, czy każesz pingwinowi zostać znowu jaskółką? Ja se mogę znowu próbować, ale wiesz, cudotwórcą to nie jestem, nie? Musisz mi chyba doczepić taki sztuczne skrzydełka, bo moje są za krótkie.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Anglia on Nie Kwi 16, 2017 2:52 pm

Arthur nie widział w Colinie typowo irlandzkiego ducha walki. Chłopak potrafił się zacietrzewić, ale najczęściej na słowach się kończyło. Nawet jak w ruch wchodziły czyny, to Anglik zdawał sobie sprawę, że panuje nad sytuacją. Pewnie z tego powodu tak wiele podopiecznemu odpuszczał. Nie widział sensu w wyważaniu już otwartych drzwi. Mógłby mieć dużo „ale” w stosunku do postawy Colina, ale tylko jako człowiek, starszy brat. Problem w tym, że Arthur Kirkland był przede wszystkim Anglią, a dla interesów Królestwa było najlepiej, aby Colin został taki, jakim był… męczący, dający popalić, ale odpowiednio uległy w swoim młodzieńczym buncie, a przede wszystkim zależny.
-Równowagę, podobno też umiesz utrzymywać, więc już nie wiem czy z tym pływaniem mogę Ci wierzyć.
Zabrał kawałek drewna z piersi chłopaka i wyciągnął rękę w jego stronę,stał stabilnie, a wyrazu twarzy nie zmienił; wciąż czujnie oczekiwał od Colina jakiejś reakcji, chociaż dokładnie nie dawał znać jakiej. Czyżby to kolejne sprawdzenie?
Nie powinien go męczyć, ale… tak było ciekawiej.
-Aha, no pewnie. Jak będziesz się bił z jednym przeciwnikiem, a drugi, trzeci, czwarty, piąty i jeszcze ten na koniu, któremu kilt podwiewa? Musisz mieć oczy dookoła głowy, nie wpadać przy tym w furię czy szał, a panować nad swoimi poczynaniami. Wtedy będziesz mógł powiedzieć, że walczysz. Teraz możesz powiedzieć, że ponosi Cię agresja i wydumana z niczego duma.
Kolejnym zabiegiem było denerwowanie delikwenta. Skoro Irlandczyk poległ na pierwszym ćwiczeniu to co będzie dalej, jeżeli nie wyzwoli z siebie trochę silniejszych emocji? Arthur chciał się dowiedzieć, co Colin naprawdę potrafi.
-To chyba musisz zostać cudotwórcą, jeżeli chcesz się czegoś nauczyć. Wielki w słowach, mały w czynach, kto by się spodziewał?
Anglia wiedział, że czasami największa motywacją może być podcięcie skrzydeł, zwłaszcza w wypadku ich rodzinnych zatargów. Z serii Arthur Kirkland i 1000 sposobów na pogrom rudych.

_________________
'Sitting in an English garden waiting for the sun.
If the sun don't come, you get a tan from standing in the English rain'
avatar

Anglia

Liczba postów : 195
Skąd : Londyn
Join date : 26/11/2016


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Kwi 16, 2017 4:51 pm

Swoje najbardziej wojownicze lata miał już za sobą, a przynajmniej tak wydawało się być. Ostatnio był nadzwyczaj spokojny i… myślał. Zastanawiał się nad różnymi rzeczami, a przynajmniej robił to więcej niż kiedyś, co można by było uznać za faktyczny plus. Problem w tym, że jak tak się zastanawiał, to zaczynał widzieć pewne wady swej obecnej sytuacji, które być może chciałby w przyszłości zmienić, przy okazji robiąc Anglii trochę problemów.
- Żeś już widział, jak pływam. Mógłbym być Arielką, jakbym trochę przytył i znalazł dwie muszelki.
Zaśmiał się wesoło. Skorzystał z oferowanej pomocy w postaci ręki. Złapał pewnie dłoń Arthura…
… i poczuł przemożną chęć, pociągnięcia go w swoją stronę, ku ziemi. Wywrócenia, wzięcia go z zaskoczenia, a potem ewentualnego okładania się, turlając się po trawie. Pewnie by przegrał, Arthur był większy i silniejszy, ale nie było to wielkim problemem. Trzeba przegrywać w życiu, żeby czasami coś wygrać. Nie zawsze się to zeruje w ogólnym rozrachunku, ale warto próbować.
Nie zrobił tego jednak. Anglia mógł przez chwilę zobaczyć tę chęć rosnącą w oczach Colina, a zaraz znikającą. Pokonał to. Miał być rycerzem, prawda? A rycerze nie brali przeciwnika z zaskoczenia. Mieli swój honor i inne takie. Nawet głupie kreskówki o tym mówiły. Otrzepał ręce, uśmiechając się nadal jak głupi do sera.
- Jasne, jasne Arthie…
Przefiltrował sobie słowa Anglii. Nie wszystkie trafiły do jego małego móżdżka, ale nie dało się nie słyszeć swoistej agresji, do której jakoś zdążył się przyzwyczaić. Odetchnął głęboko, żeby nie dać się ponieść emocją, bo jednak słowa w jakiś sposób nadal raniły.
- Jeszcze raz? – zapytał w końcu, nie poddając się.

_________________


Stoję na szczycie góry
krajobraz zamglony
... tak bardzo, że jakbym dostał w mordę,
to nie wiem z której strony.
avatar

Irlandia Północna

Liczba postów : 49
Join date : 17/02/2017


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: East Sussex

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach